06-11-2010, 12:35
Dziękuję. 
Niestety lubię pisać krotkie rozdziały. XD Ale okej - ten postaram się zrobić dłuższy. Dedykuję go Susi. (;
- Dawaj ślimaku. Jesteś taakaa woolnaa! Spóźnimy się przez ciebie!
- Jeśli się spóźnimy, to z twojej winy - odparła sapiąc Rima.
Akurat biegi były jej słabą stroną, a Katia nie przepuściłaby takiej okazji, by nie ukazać tego idealnej przyjaciółce.
- Nie gadaj tak dużo tylko zasuwaj.
- Ty zasuń usta.
Katia zachichotała.
Dziewczyny biegły z plecakami zarzuconymi niechlujnie na jedno ramię przez środek chodnika.
W pewnej chwili czarnowłosa przystanęła.
Szeroko otwarte oczy Rimy łzawiły, a ona sama pochylona położyła jedną rękę na klatce piersiowej.
- Ja już dalej nie mogę... - wysapała - Przepraszam.
Katia spokojnie na nią spojrzała.
- Nic się nie stało. Najwyżej zrobimy sobie dzisiaj luźniejszy dzień...
Do jej rozmówczyni dopiero po kilku dobrych sekundach dotarło, o co Katii chodziło.
- O nie! Wagary?! JA i wagary?!
- Wiesz, wszystkiego trzeba spróbować. Teraz już jest pierwsza lekcja. Nic nie ominiemy. To tylko wf... W ramach tej ominiętej godziny sobie pobiegałaś - zaśmiała się. - Ale na drugą lekcję zdążymy, to akurat... O, klasówka. Ja tam niezbyt mam ochotę na sprawdziany. A jakby tego było mało na trzeciej godzinie kolejna! Jak tam, Rimuś, masz siłę...? Jak nie, to nic nie szkodzi...
- Ty diabelski pomiocie. Przekonałaś mnie.
- Więc wracamy do domu?
- Tak. Tylko co powiesz swojej mamie? I co ważniejsze - co ja powiem mojej?
Katia zaśmiała się.
- To chodźmy do parku - rzuciła i zaczęła iść powoli w kierunku alejki wprowadzającej pod zielony baldachim.
Rima poszła za nią, nadal ledwo dysząc.
Dziewczynki usiadły na ławce w cieniu drzew.
- Dzisiaj ten park podoba mi się szczególnie.
- Bo to dlatego, że dzisiaj dzień bez żadnej pracy.
- Nie przypominaj mi o tym, bo zaraz się rozmyślę i ciebie też zaciągnę do szkoły.
Będziesz głupia, nic się nie nauczysz i tym samym pozbawisz się przyszłości, jeśli takie zachowanie ci odpowiada masz zamiar dalej tak robić.
Katia nic nie odpowiedziała. W zamyśleniu zamknęła oczy.
Rima również utonęła w swoich rozmyślaniach. Skupiła wzrok na strumyczku, który pod wpływem słońca mienił się wszystkimi kolorami tęczy.
Towarzyszka odwróciła się w jej stronę.
- Zrobię coś z dedykacją dla ciebie.
- Coś takiego.
Blondynka otworzyła plecak i zanurzyła się w jego wnętrzu.
Po chwili triumfalnie wyjęła zeń ręce, w których znajdował się podręcznik od historii.
- Pouczę się. - Powiedziała z dumą Katia.
- To będzie ciekawe. - Odrzekła jej rozmówczyni i zmieniła nieco pozycję. Siedziała teraz tak, aby dokładnie widzieć każdy ruch koleżanki.
Blondynka otworzyła książkę. Czynowi temu wtórowało "Uuuaa!" w wykonaniu sarkastycznie zachwyconej Rimy.
Po chwili namysłu Katia zaczęła czytać. Przyjaciółka bacznie jej się przyglądała.
Wkrótce znudzona czarnowłosa dziewczyna również wyjęła jedną z książek i zanurzyła się w lekturze.
***
- Mówiłam, że będzie fajnie! Nie czujesz się po takim dniu wypoczęta, Rima? Mimo wszystko się pouczyłam. O dziwo - teraz to było całkiem miłe. Może w tej cudnej scenerii wszystko jest przyjemne? A w każdym razie większość czynności. Ale teraz będzie trzeba przepisywać zaległości z dzisiejszego dnia... Eh... Jednak ogólnie uważam, że było warto i naprawdę się cieszę. Zwłaszcza dlatego, że ty ze mną byłaś. Dlatego, że ty ze mną byłaś nawet na wagarach!
- To przełom.
- Zapiszę sobie w pamiętniku.
Rima podeszła do drzwi wejściowych bloku i chwyciła za klamkę.
- Stój! - wykrzyknęła towarzyszka.
- Co się stało?
Katia zdjęła rękę przyjaciółki i sama otworzyła.
- Jestem dżentelłomen.
- To świetnie.
Dziewczyny pożegnały się i rozeszły do swoich mieszkań.
Katia, jak to miała w zwyczaju - rzuciła byle jak plecak i od razu usiadła przy biurku. Chwyciła swój ukryty w szufladzie notatnik oraz długopis.
15 maja
Dzisiaj udało mi się wyciągnąć Rimę na wagary!
Super.
Było na serio fajnie.
Naprawdę warto było urwać się dzisiaj z lekcji.
Nawet nie obchodzi mnie, czy Nadia się dowie.
Tylko kiedy spyta, jak było w szkole... kurczę. Nie wiem, czy lepiej kłamać, czy od razu powiedzieć prawdę.
Ale to nieważne. Na razie i tak nie ma jej w domu.
Ale na chwilę obecną kończę, muszę jeszcze zadzwonić do kogoś i spytać, co było w szkole.
Ech.

Niestety lubię pisać krotkie rozdziały. XD Ale okej - ten postaram się zrobić dłuższy. Dedykuję go Susi. (;
- Jeśli się spóźnimy, to z twojej winy - odparła sapiąc Rima.
Akurat biegi były jej słabą stroną, a Katia nie przepuściłaby takiej okazji, by nie ukazać tego idealnej przyjaciółce.
- Nie gadaj tak dużo tylko zasuwaj.
- Ty zasuń usta.
Katia zachichotała.
Dziewczyny biegły z plecakami zarzuconymi niechlujnie na jedno ramię przez środek chodnika.
W pewnej chwili czarnowłosa przystanęła.
Szeroko otwarte oczy Rimy łzawiły, a ona sama pochylona położyła jedną rękę na klatce piersiowej.
- Ja już dalej nie mogę... - wysapała - Przepraszam.
Katia spokojnie na nią spojrzała.
- Nic się nie stało. Najwyżej zrobimy sobie dzisiaj luźniejszy dzień...
Do jej rozmówczyni dopiero po kilku dobrych sekundach dotarło, o co Katii chodziło.
- O nie! Wagary?! JA i wagary?!
- Wiesz, wszystkiego trzeba spróbować. Teraz już jest pierwsza lekcja. Nic nie ominiemy. To tylko wf... W ramach tej ominiętej godziny sobie pobiegałaś - zaśmiała się. - Ale na drugą lekcję zdążymy, to akurat... O, klasówka. Ja tam niezbyt mam ochotę na sprawdziany. A jakby tego było mało na trzeciej godzinie kolejna! Jak tam, Rimuś, masz siłę...? Jak nie, to nic nie szkodzi...
- Ty diabelski pomiocie. Przekonałaś mnie.
- Więc wracamy do domu?
- Tak. Tylko co powiesz swojej mamie? I co ważniejsze - co ja powiem mojej?
Katia zaśmiała się.
- To chodźmy do parku - rzuciła i zaczęła iść powoli w kierunku alejki wprowadzającej pod zielony baldachim.
Rima poszła za nią, nadal ledwo dysząc.
Dziewczynki usiadły na ławce w cieniu drzew.
- Dzisiaj ten park podoba mi się szczególnie.
- Bo to dlatego, że dzisiaj dzień bez żadnej pracy.
- Nie przypominaj mi o tym, bo zaraz się rozmyślę i ciebie też zaciągnę do szkoły.
Będziesz głupia, nic się nie nauczysz i tym samym pozbawisz się przyszłości, jeśli takie zachowanie ci odpowiada masz zamiar dalej tak robić.
Katia nic nie odpowiedziała. W zamyśleniu zamknęła oczy.
Rima również utonęła w swoich rozmyślaniach. Skupiła wzrok na strumyczku, który pod wpływem słońca mienił się wszystkimi kolorami tęczy.
Towarzyszka odwróciła się w jej stronę.
- Zrobię coś z dedykacją dla ciebie.
- Coś takiego.
Blondynka otworzyła plecak i zanurzyła się w jego wnętrzu.
Po chwili triumfalnie wyjęła zeń ręce, w których znajdował się podręcznik od historii.
- Pouczę się. - Powiedziała z dumą Katia.
- To będzie ciekawe. - Odrzekła jej rozmówczyni i zmieniła nieco pozycję. Siedziała teraz tak, aby dokładnie widzieć każdy ruch koleżanki.
Blondynka otworzyła książkę. Czynowi temu wtórowało "Uuuaa!" w wykonaniu sarkastycznie zachwyconej Rimy.
Po chwili namysłu Katia zaczęła czytać. Przyjaciółka bacznie jej się przyglądała.
Wkrótce znudzona czarnowłosa dziewczyna również wyjęła jedną z książek i zanurzyła się w lekturze.
***
- Mówiłam, że będzie fajnie! Nie czujesz się po takim dniu wypoczęta, Rima? Mimo wszystko się pouczyłam. O dziwo - teraz to było całkiem miłe. Może w tej cudnej scenerii wszystko jest przyjemne? A w każdym razie większość czynności. Ale teraz będzie trzeba przepisywać zaległości z dzisiejszego dnia... Eh... Jednak ogólnie uważam, że było warto i naprawdę się cieszę. Zwłaszcza dlatego, że ty ze mną byłaś. Dlatego, że ty ze mną byłaś nawet na wagarach!
- To przełom.
- Zapiszę sobie w pamiętniku.
Rima podeszła do drzwi wejściowych bloku i chwyciła za klamkę.
- Stój! - wykrzyknęła towarzyszka.
- Co się stało?
Katia zdjęła rękę przyjaciółki i sama otworzyła.
- Jestem dżentelłomen.
- To świetnie.
Dziewczyny pożegnały się i rozeszły do swoich mieszkań.
Katia, jak to miała w zwyczaju - rzuciła byle jak plecak i od razu usiadła przy biurku. Chwyciła swój ukryty w szufladzie notatnik oraz długopis.
15 maja
Dzisiaj udało mi się wyciągnąć Rimę na wagary!
Super.
Było na serio fajnie.
Naprawdę warto było urwać się dzisiaj z lekcji.
Nawet nie obchodzi mnie, czy Nadia się dowie.
Tylko kiedy spyta, jak było w szkole... kurczę. Nie wiem, czy lepiej kłamać, czy od razu powiedzieć prawdę.
Ale to nieważne. Na razie i tak nie ma jej w domu.
Ale na chwilę obecną kończę, muszę jeszcze zadzwonić do kogoś i spytać, co było w szkole.
Ech.


