14-08-2015, 11:58
(???) - 33
Wiedziałam, że ten moment w końcu nastąpi, ale i tak w pierwszym odruchu się zjeżyłam. Czy chcę powierzyć tym ludziom moją historię? Przed oczami stanęły mi sylwetki zarówno Ralva, jak i Luny. Nie jesteśmy przeciętnymi osobami. Tak naprawdę tworzymy niezłą bandę dziwaków... Odchrząknęłam głośno, po czym wylałam z siebie potok słów.
- Moi rodzice byli agentami S.H.I.E.L.D., tak jak ja. Stanowili najlepszy duet, oczko w głowie agencji. Po moim urodzeniu wycofali się z czynnej służby i zaszyli się w domu na środku niczego. Dorastałam szczęśliwa, w otoczeniu natury i kochających rodziców... do pewnego momentu. Którejś nocy, miałam wtedy około 10 lat, poczułam jak ktoś zakłada mi worek na głowę, a następnie wyciąga siłą z łóżka. Wierzgałam i kopałam, a także krzyczałam ile sił w płucach, ale mocno oberwałam w głowę i zemdlałam. Ocknęłam się związana w jakimś lochu albo kanałach - było tam ciemno, zimno i wilgotno, no i wszędzie śmierdziało. Moi rodzice siedzieli naprzeciwko mnie, a moja mama płakała. Po raz pierwszy widziałam ją w takim stanie, zawsze była taką silną kobietą. Chyba nie zauważyła, że się obudziłam, bo usłyszałam, jak mówi do taty "wiedziałam, wiedziałam, że to się tak skończy, szczęście nie było nam przeznaczone, a teraz odbiorą nam i ją", a on usiłował ją przytulić i pocieszyć, szepcząc jej coś do ucha. Usiłowałam się oprzeć mocniej na ścianie, ale poślizgnęłam się i upadłam, a wtedy rodzice zwrócili na mnie uwagę. Mama szybko zaczęła mówić, że nic nam nie będzie, że ktoś przyjdzie nas uratować, a ja tak bardzo chciałam w to wierzyć... Byłam taka przestraszona. Porywacze chyba nas usłyszeli, bo chwilę później weszli do pokoju, celując do nas z pistoletów. Tata krzyczał, żeby zostawili w spokoju chociaż mnie, i czego oni od nas w ogóle chcą, a wtedy jeden w porywaczy powiedział tylko "okup". Mama roześmiała się wtedy i odparła, że Shield nie negocjuje i mogą zapomnieć o pieniądzach, a zbir podszedł i ją uderzył. Tata usiłował się uwolnić i mu oddać, ale to tylko pogorszyło sprawę... Trzymali nas tam przez trzy dni. Po tym czasie szef porywaczy przyszedł do nas i powiedział "miałaś rację, wasza kochana agencja ma was w dupie" po czym... - głos mi się załamał. Przed oczami znowu stanęła mi ta chwila. Zacisnęłam mocno powieki.
- ...po czym strzelił jej w głowę. Zaczęłam krzyczeć, tata też, usiłował się uwolnić, ale porywacz kopnął go na ziemię i jego też zabił. Wrzask uwiązł mi w gardle, bo uświadomiłam sobie, że teraz moja kolej, zbir odwrócił się do mnie, celując mi prosto w twarz i już widziałam, jak ciągnie za spust, jednak w tym momencie dostał kulkę w brzuch i upadł na ziemię. Do pomieszczenia wpadł szwadron ratunkowy Shield, ale dla moich rodziców było już za późno. Z dalszych wydarzeń pamiętam niewiele. Ocknęłam się do końca dopiero w białej sali szpitala. Agencja czuła się winna, no i nie miałam dokąd pójść, więc wychowywałam się wśród pracowników Shield. Od początku trenowałam z całych sił, chciałam stać się najlepszym szpiegiem i zabójcą. Co innego mi pozostało? Kim mogłam zostać, co ze sobą zrobić? Codziennie zasypiałam, wyobrażając sobie zemstę na mordercach moich rodziców. Gdy skończyłam 18 lat i dostałam własny identyfikator oraz misje, zaczęłam rozpytywać o dane porywaczy. Niestety, agencja zataiła tą informację. Usłyszałam, że nie mogą sobie pozwolić, bym narażała tajemince Shield oraz swoje życie w celu prywatnej vendetty. Nigdy więcej o to nie spytałam, ale też nie zapomniałam. Rozumiecie więc, dlaczego postanowiłam wykorzystać Lyoko, by odnaleźć porywaczy. Muszą zapłacić, za to co zrobili mi i mojej rodzinie.
Wiedziałam, że ten moment w końcu nastąpi, ale i tak w pierwszym odruchu się zjeżyłam. Czy chcę powierzyć tym ludziom moją historię? Przed oczami stanęły mi sylwetki zarówno Ralva, jak i Luny. Nie jesteśmy przeciętnymi osobami. Tak naprawdę tworzymy niezłą bandę dziwaków... Odchrząknęłam głośno, po czym wylałam z siebie potok słów.
- Moi rodzice byli agentami S.H.I.E.L.D., tak jak ja. Stanowili najlepszy duet, oczko w głowie agencji. Po moim urodzeniu wycofali się z czynnej służby i zaszyli się w domu na środku niczego. Dorastałam szczęśliwa, w otoczeniu natury i kochających rodziców... do pewnego momentu. Którejś nocy, miałam wtedy około 10 lat, poczułam jak ktoś zakłada mi worek na głowę, a następnie wyciąga siłą z łóżka. Wierzgałam i kopałam, a także krzyczałam ile sił w płucach, ale mocno oberwałam w głowę i zemdlałam. Ocknęłam się związana w jakimś lochu albo kanałach - było tam ciemno, zimno i wilgotno, no i wszędzie śmierdziało. Moi rodzice siedzieli naprzeciwko mnie, a moja mama płakała. Po raz pierwszy widziałam ją w takim stanie, zawsze była taką silną kobietą. Chyba nie zauważyła, że się obudziłam, bo usłyszałam, jak mówi do taty "wiedziałam, wiedziałam, że to się tak skończy, szczęście nie było nam przeznaczone, a teraz odbiorą nam i ją", a on usiłował ją przytulić i pocieszyć, szepcząc jej coś do ucha. Usiłowałam się oprzeć mocniej na ścianie, ale poślizgnęłam się i upadłam, a wtedy rodzice zwrócili na mnie uwagę. Mama szybko zaczęła mówić, że nic nam nie będzie, że ktoś przyjdzie nas uratować, a ja tak bardzo chciałam w to wierzyć... Byłam taka przestraszona. Porywacze chyba nas usłyszeli, bo chwilę później weszli do pokoju, celując do nas z pistoletów. Tata krzyczał, żeby zostawili w spokoju chociaż mnie, i czego oni od nas w ogóle chcą, a wtedy jeden w porywaczy powiedział tylko "okup". Mama roześmiała się wtedy i odparła, że Shield nie negocjuje i mogą zapomnieć o pieniądzach, a zbir podszedł i ją uderzył. Tata usiłował się uwolnić i mu oddać, ale to tylko pogorszyło sprawę... Trzymali nas tam przez trzy dni. Po tym czasie szef porywaczy przyszedł do nas i powiedział "miałaś rację, wasza kochana agencja ma was w dupie" po czym... - głos mi się załamał. Przed oczami znowu stanęła mi ta chwila. Zacisnęłam mocno powieki.
- ...po czym strzelił jej w głowę. Zaczęłam krzyczeć, tata też, usiłował się uwolnić, ale porywacz kopnął go na ziemię i jego też zabił. Wrzask uwiązł mi w gardle, bo uświadomiłam sobie, że teraz moja kolej, zbir odwrócił się do mnie, celując mi prosto w twarz i już widziałam, jak ciągnie za spust, jednak w tym momencie dostał kulkę w brzuch i upadł na ziemię. Do pomieszczenia wpadł szwadron ratunkowy Shield, ale dla moich rodziców było już za późno. Z dalszych wydarzeń pamiętam niewiele. Ocknęłam się do końca dopiero w białej sali szpitala. Agencja czuła się winna, no i nie miałam dokąd pójść, więc wychowywałam się wśród pracowników Shield. Od początku trenowałam z całych sił, chciałam stać się najlepszym szpiegiem i zabójcą. Co innego mi pozostało? Kim mogłam zostać, co ze sobą zrobić? Codziennie zasypiałam, wyobrażając sobie zemstę na mordercach moich rodziców. Gdy skończyłam 18 lat i dostałam własny identyfikator oraz misje, zaczęłam rozpytywać o dane porywaczy. Niestety, agencja zataiła tą informację. Usłyszałam, że nie mogą sobie pozwolić, bym narażała tajemince Shield oraz swoje życie w celu prywatnej vendetty. Nigdy więcej o to nie spytałam, ale też nie zapomniałam. Rozumiecie więc, dlaczego postanowiłam wykorzystać Lyoko, by odnaleźć porywaczy. Muszą zapłacić, za to co zrobili mi i mojej rodzinie.
![[Obrazek: QqBCWNZ.png]](https://i.imgur.com/QqBCWNZ.png)
![[Obrazek: LlR1PCD.png]](https://i.imgur.com/LlR1PCD.png)
![[Obrazek: bUM0nXF.png]](https://i.imgur.com/bUM0nXF.png)


