24-07-2015, 17:35
10.
- Właśnie ten świat, miał imitować ulubione miejsca ojca – zaczął Ralv gdy obydwoje ruszyli kamienną ścieżką w stronę rozdroży. – To miał być jego dom, więc bardzo chciał, żeby jego dzieci czuły się tutaj najlepiej, jak to tylko możliwe. Więc gdy uznał Lyoko za drogę ucieczki, przerobił dryfujące w wirtualnej próżni pliki na terytoria.
Chłopak idąc kopnął samotny kamień na ścieżce, który głucho poturlał się w stronę przepaści.
- Toteż masz zupełnie rację, jego zamysłem było głównie spacerowanie po ulubionych miejscach. – kontynuował dalej wyraźnie zadowolony z tej rozmowy. – Na ironię ten świat nigdy nie spełniał tego założenia. To wszystko co tutaj się znajduje, wieże, interfejsy i dane są jak bramy do informacji, wystarczy tylko wiedzieć, jak ich użyć. – Ralv kątem oka próbował dostrzec, czy V nadal ukradkiem na niego zerka. – Twoja ciekawość jest oczywiście całkowicie normalna, no i urocza. Stroje w których się tutaj pojawiasz, są kreowane na podstawie własnych pragnień. Jednym słowem, wyglądasz tak, jak pragnie Twój mózg podczas skanowania a i również potrafisz to, co – wywód chłopaka przerwał nagły ogłuszający ryk.
Odwrócił się zaskoczony w stronę wieży od której właśnie odchodzili, kilka stóp od nich właśnie zmaterializowała się Tarantula.
- Tylko nie teraz… nie kiedy tutaj jestem – wyszeptał z paniką w głosie, natychmiast odwracając się do V. – Posłuchaj mnie uważnie, na głowie tego potwora, znajduje się cel, uderz w niego. Masz dokładnie 100 punktów, gdy je stracisz, gra skończona, wracasz do domu! Z pewnością posiadasz jakąś broń, dotrzyj do tej części umysłu, która opiera się na marzeniach, co zawsze chciałaś potrafić? – Starał się wyjaśniać tak szybko, jak potrafił zerkając na zbliżającego się potwora. – Z tego co wyczuwam, to prosty trojan, tutaj ma formę potwora. Zgaduję że Lyoko znowu zalogowało się w otwartym porcie, to jak lep na robale. – Tłumaczył próbując opanować sytuację. - Ja jednak nie mam żadnych mocy, prócz kontrolowania Lyoko, zdaję się na Ciebie, błagam zajmij się nim. – Spojrzał błagalnym wzrokiem na czujne spojrzenie V.
W tym momencie tuż przy twarzy chłopaka świsnęła wiązka lasera, wystraszony odskoczył za najbliższy kamień.
- Mam dużo mniej punktów niż Ty, jedno uderzenie to koszt z rzędu 30 punktów!
- Właśnie ten świat, miał imitować ulubione miejsca ojca – zaczął Ralv gdy obydwoje ruszyli kamienną ścieżką w stronę rozdroży. – To miał być jego dom, więc bardzo chciał, żeby jego dzieci czuły się tutaj najlepiej, jak to tylko możliwe. Więc gdy uznał Lyoko za drogę ucieczki, przerobił dryfujące w wirtualnej próżni pliki na terytoria.
Chłopak idąc kopnął samotny kamień na ścieżce, który głucho poturlał się w stronę przepaści.
- Toteż masz zupełnie rację, jego zamysłem było głównie spacerowanie po ulubionych miejscach. – kontynuował dalej wyraźnie zadowolony z tej rozmowy. – Na ironię ten świat nigdy nie spełniał tego założenia. To wszystko co tutaj się znajduje, wieże, interfejsy i dane są jak bramy do informacji, wystarczy tylko wiedzieć, jak ich użyć. – Ralv kątem oka próbował dostrzec, czy V nadal ukradkiem na niego zerka. – Twoja ciekawość jest oczywiście całkowicie normalna, no i urocza. Stroje w których się tutaj pojawiasz, są kreowane na podstawie własnych pragnień. Jednym słowem, wyglądasz tak, jak pragnie Twój mózg podczas skanowania a i również potrafisz to, co – wywód chłopaka przerwał nagły ogłuszający ryk.
Odwrócił się zaskoczony w stronę wieży od której właśnie odchodzili, kilka stóp od nich właśnie zmaterializowała się Tarantula.
- Tylko nie teraz… nie kiedy tutaj jestem – wyszeptał z paniką w głosie, natychmiast odwracając się do V. – Posłuchaj mnie uważnie, na głowie tego potwora, znajduje się cel, uderz w niego. Masz dokładnie 100 punktów, gdy je stracisz, gra skończona, wracasz do domu! Z pewnością posiadasz jakąś broń, dotrzyj do tej części umysłu, która opiera się na marzeniach, co zawsze chciałaś potrafić? – Starał się wyjaśniać tak szybko, jak potrafił zerkając na zbliżającego się potwora. – Z tego co wyczuwam, to prosty trojan, tutaj ma formę potwora. Zgaduję że Lyoko znowu zalogowało się w otwartym porcie, to jak lep na robale. – Tłumaczył próbując opanować sytuację. - Ja jednak nie mam żadnych mocy, prócz kontrolowania Lyoko, zdaję się na Ciebie, błagam zajmij się nim. – Spojrzał błagalnym wzrokiem na czujne spojrzenie V.
W tym momencie tuż przy twarzy chłopaka świsnęła wiązka lasera, wystraszony odskoczył za najbliższy kamień.
- Mam dużo mniej punktów niż Ty, jedno uderzenie to koszt z rzędu 30 punktów!
![[Obrazek: usRtoXY.png]](https://i.imgur.com/usRtoXY.png)



