04-11-2010, 19:00
: DD
... Obiekt nie wie na razie o niczym.
Na chwilę obecną przeciwstawiam się rozkazowi wyeliminowania.
Z poważaniem,
Wysłanniczka Rima.
Ciemnowłosa dziewczyna podeszła do okna. Odchyliła zasłonę i rozejrzała się.
Było już ciemno. wzrokiem wyraźnie kogoś szukała.
Gdy po chwili pojawiło się jakieś dziwne, sztuczne światło, uchyliła szybę i wysunęła swój list.
Zarówno światło jak i kartka zniknęły.
Rima zamknęła okno i zawołana przez swoją opiekunkę poszła do kuchni.
***
Katia siedziała pochylona nad stołem. Nad czymś główkowała.
- Ha, zbiłam trzy naraz! - wykrzyknęła po chwili, przesuwając pionka w kilka kolejnych miejsca.
- Raz ci się udało. Zobacz, i tak mam przewagę.
- Na razie...
Nadia przez dłuższy moment patrzała zamyślona na planszę.
- I znowu wygrałam. - Skwitowała, gdy skończyła jednym posunięciem zbijać wszystkie pozostałe swojej przeciwniczce pionki.
- Jest pani niepokonana.
- Nie musisz mi mówić "pani". Dla ciebie, kochanie, jestem albo mamą, albo Nadią. Po prostu.
- Ale... tak mi łatwiej.
Dziewczynka odwróciła wzrok.
- Przyzwyczaisz się. Zobaczysz.
Katia nic nie odpowiedziała. Zaczęła pakować szachownicę i pionki do pudełka.
- Chce... mama pooglądać telewizję? - zapytała, łapiąc pilota. Nie patrzała swojej towarzyszce w oczy.
- Nie, dziękuję. Włącz coś sobie, ja poczytam książkę.
Dziewczyna odprowadziła swoją wychodzącą byłą rozmówczynię wzrokiem, po czym włączyła telewizor.
Nic jej nie zainteresowało. W zamyśleniu zatrzymała się na przypadkowym kanale.
***
Katia szykowała się do pójścia spać. Gdy już wchodziła do łóżka, spojrzała w stronę biurka. Otworzyła szufladę i wygrzebała pamiętnik oraz długopis.
Dopisała do dzisiejszej notatki jedno zdanie, po linijce odstępu.
Odważyłam się powiedzieć... "mamo".
Na chwilę obecną przeciwstawiam się rozkazowi wyeliminowania.
Z poważaniem,
Wysłanniczka Rima.
Ciemnowłosa dziewczyna podeszła do okna. Odchyliła zasłonę i rozejrzała się.
Było już ciemno. wzrokiem wyraźnie kogoś szukała.
Gdy po chwili pojawiło się jakieś dziwne, sztuczne światło, uchyliła szybę i wysunęła swój list.
Zarówno światło jak i kartka zniknęły.
Rima zamknęła okno i zawołana przez swoją opiekunkę poszła do kuchni.
***
Katia siedziała pochylona nad stołem. Nad czymś główkowała.
- Ha, zbiłam trzy naraz! - wykrzyknęła po chwili, przesuwając pionka w kilka kolejnych miejsca.
- Raz ci się udało. Zobacz, i tak mam przewagę.
- Na razie...
Nadia przez dłuższy moment patrzała zamyślona na planszę.
- I znowu wygrałam. - Skwitowała, gdy skończyła jednym posunięciem zbijać wszystkie pozostałe swojej przeciwniczce pionki.
- Jest pani niepokonana.
- Nie musisz mi mówić "pani". Dla ciebie, kochanie, jestem albo mamą, albo Nadią. Po prostu.
- Ale... tak mi łatwiej.
Dziewczynka odwróciła wzrok.
- Przyzwyczaisz się. Zobaczysz.
Katia nic nie odpowiedziała. Zaczęła pakować szachownicę i pionki do pudełka.
- Chce... mama pooglądać telewizję? - zapytała, łapiąc pilota. Nie patrzała swojej towarzyszce w oczy.
- Nie, dziękuję. Włącz coś sobie, ja poczytam książkę.
Dziewczyna odprowadziła swoją wychodzącą byłą rozmówczynię wzrokiem, po czym włączyła telewizor.
Nic jej nie zainteresowało. W zamyśleniu zatrzymała się na przypadkowym kanale.
***
Katia szykowała się do pójścia spać. Gdy już wchodziła do łóżka, spojrzała w stronę biurka. Otworzyła szufladę i wygrzebała pamiętnik oraz długopis.
Dopisała do dzisiejszej notatki jedno zdanie, po linijce odstępu.
Odważyłam się powiedzieć... "mamo".


