30-11-2014, 18:07
Ja zawsze jadę na święta do Łodzi bo tam rodzina od strony taty jest. Jak żyła jeszcze prababcia to wszystkie ciotki, wujki i inne kuzyny zbierały się właśnie u niej. Siadaliśmy przy wielkim stole no i dużo nas było. Ja jestem zawsze najmłodsza w gronie i jak miałam jakieś 5-6 lat to dziadek wychodził z mieszkania po prezenty (które każdy wcześniej dziadkowi dawał do worka) i przynosił pod drzwi. Wchodził jakby nigdy nic i mówił mi, że mikołaj zostawił worek z prezentami pod drzwiami. Raz ciotka się przebrała za mikołaja i ten worek wniosła. XDD
Dodatkowo mi zawsze każą rozdawać prezenty z tego worka. Raz mi dali czapkę elfa z uszami. ;-;
Dodatkowego miejsca chyba nigdy nie mieliśmy, bo nawet nie było na to miejsca. XDD Wszyscy siedzieli przy tym stole upchani. Sianko raz było z tego co pamiętam. I raz rozdawały ciotki łuskę karpia żeby wsadzić do portfela.
Ale zawsze babcia i ciotki wsadzały 10 zł w folii do pieroga. Wsadzali tego pieroga na osobny talerz z innymi pierogami i dawali do losowania tylko dzieciom.
Teraz prababcia już nie żyje, niektórzy w rodzinie się rozwiedli no i już się nie spotykamy w takim samym gronie jak wcześniej. Teraz tylko są moi rodzice, ja, babcia, dziadek, ciotka i jej narzeczony. D: Nawet siostry ciotecznej nie ma bo wyjechała do angli. No i bardzo spokojnie jest. Dziadek puszcza jakieś kolędy typu Cicha Noc by Edyta Górniak. Nadal jest to 10zł w pierogu. XD Jeszcze zawsze na drugi dzień po wigilii idziemy pod katedrę w Łodzi. Oglądamy szopkę, wchodzimy do środka, stoimy sobie (XD) i wychodzimy. Później idziemy kupić watę cukrową i łazimy po parku. Ostatnio stwierdziłam, że chce mi się jeździć do tej katedry tylko dlatego bo watę kupujemy. XDD
Dodatkowo mi zawsze każą rozdawać prezenty z tego worka. Raz mi dali czapkę elfa z uszami. ;-;
Dodatkowego miejsca chyba nigdy nie mieliśmy, bo nawet nie było na to miejsca. XDD Wszyscy siedzieli przy tym stole upchani. Sianko raz było z tego co pamiętam. I raz rozdawały ciotki łuskę karpia żeby wsadzić do portfela.
Ale zawsze babcia i ciotki wsadzały 10 zł w folii do pieroga. Wsadzali tego pieroga na osobny talerz z innymi pierogami i dawali do losowania tylko dzieciom.
Teraz prababcia już nie żyje, niektórzy w rodzinie się rozwiedli no i już się nie spotykamy w takim samym gronie jak wcześniej. Teraz tylko są moi rodzice, ja, babcia, dziadek, ciotka i jej narzeczony. D: Nawet siostry ciotecznej nie ma bo wyjechała do angli. No i bardzo spokojnie jest. Dziadek puszcza jakieś kolędy typu Cicha Noc by Edyta Górniak. Nadal jest to 10zł w pierogu. XD Jeszcze zawsze na drugi dzień po wigilii idziemy pod katedrę w Łodzi. Oglądamy szopkę, wchodzimy do środka, stoimy sobie (XD) i wychodzimy. Później idziemy kupić watę cukrową i łazimy po parku. Ostatnio stwierdziłam, że chce mi się jeździć do tej katedry tylko dlatego bo watę kupujemy. XDD

