08-05-2014, 18:33
Dzięki <3
Jak tak dzisiaj patrzę to komiks nie jest zły... Ale naprawdę mogło mi pójść lepiej xD
***
Dzień kolejny.
Wszystko działo się jak zwykle. Zjedli śniadanie. Laru znów odebrała wypłatę. Trojaczki poodkurzały z ojcem cały dom. Kat zastanowiła się czemu w końcu nie zainwestują w służbę. Chociaż... im mniej niepowołanych osób kręci się po domu tym lepiej... Chociaż zawsze może spytać Yolo Króla czy nie ma w klanie żadnych bankrutów, którzy mogliby u niej sprzątać w zamian za mieszkanie. Byłaby wtedy i służba, i nikt obcy.
Nagle usłyszeli dziwny dźwięk. Wszyscy pobiegli do miejsca, z którego on się wydobył. W pokoju było tylko otwarte okno. Kat wyjrzała przez nie ostrożnie. Jakiś dres uciekał po sąsiednich dachach. Szybko wyskoczyła przez okno i ruszyła. Miała wrażenie, że to złodziej. Razem z nią pobiegł mąż Neru. Nikt inny w rodzince nie ma niestety genu mafijnego (właściwie to Laru ma, ale uśpiony...). A może po prostu nie wiedzą gdzie żyją? Właściwie to Kat nigdy z nimi o tym nie gadała... Tak czy inaczej dres spadł i się zabił, a z ręki wypadły mu GP, które ukradł (300), i wpadły do rynsztoku.
- Przepadło - stwierdziła Kat stojąc dramatycznie na dachu i spoglądając na pieniądze wpadające do studzienki.
- To tylko parę drobnych, pewnie mi wypadły z kieszeni jak się przebierałem i wpadły mu w oko - wzruszył ramionami mąż Neru.
- Masz rację.
Wrócili więc do domu.
I tak mijało południe, kiedy do salonu wbiegły trojaczki.
- Teraz jesteśmy dorośli i możesz nam powiedzieć o co chodzi! - powiedziała Lala do Kat.
- ...nie powiedziałabym.
- No jak to nie, no powiedz!
- ...nie.
- Tato, powiedz ty nam! - Lala rzuciła się błagalnie do ojca. Milczał. - Mamo?
- Chętnie bym wam powiedziała, gdybym sama wiedziała - odpowiedział nieco zmieszana Neru.
I nagle dziecko Laru się rozpłakało.
- No nie płacz, no~ - próbowała go uciszyć. Niestety nie ma ręki do dzieci i nic z tego nie wyszło. Poszła więc nakarmi go, przewinąć, położyć spać... Może coś zadziała.
- Jeść - powiedział rozmowny Lolo.
- A bo byście chcieli? - spytał ojciec zwracając się do nich jakby byli nadal dziećmi, a nie młodocianymi członkami mafijnej rodziny. - Może cukrowy Kreml?
- Noo! - pisnęła Lala.
- Tak - odpowiedział Lolo.
- Uhm - dołączyła się Гopo "pełna emocji".
Kiedy tatuś nakładał dzieciom jedzenie, Neru zagaiła rozmowę z Kat.
- No moje dzieci to już takie duże są. Ja nie wiem, Lala wygląda naprawdę uroczo. Jak dobrze, że odziedziczyła po mnie te blond włoski. A Lolo... czemu jest taki ciemny? Nie przypominam sobie abyśmy mieli takich przodków... Może mój ukochany ma... - zamyśliła się na chwilę, po czym ciągnęła dalej. - A Гopo? Nigdy bym nie pomyślała, że wyrośnie mi taka nietypowa osóbka! A tak w ogóle to... co dzieci chcą wiedzieć? Możesz mi powiedzieć?
- Cóż... Jesteśmy mafią.
Neru otworzyła szeroko oczy.
- Cała nasza rodzina jest mafią należącą do klanu Yolo Króla. Gdyby mi się chciało i gdybym miała czas to już dawno sami byśmy byli klanem... No ale cóż. Nie zastanawiało ciebie o co chodzi z tą starszą panią, która jest swatką? I dlaczego twoje rodzeństwo zostało wysłane wraz z rodzicami do Petersburga? Tylko najlepsi mogą kontynuować linię rodową. Pod uwagę bierze się wygląd wraz z charakterem.
- To brzmi... nieco strasznie...
- Strasznie? Ale co dokładniej?
- To swatanie... i wysyłanie do Petersburga... Co oni właściwie tam robią?
- No nie wiem czy to jest takie straszne. Osoba wybrana dostaje jedną z najlepszych partii z klanu lub w pewnych przypadkach z poza niego. Oczywiście zawsze ma prawo odmówić, jednak kogoś musi w końcu wybrać. Natomiast rodzice tej osoby wraz z ewentualnym rodzeństwem wybierają sobie jedno z klanowych miast i mieszkają tam sobie w willi, kamienicy, czy czym tam chcą. A co robią? Nie muszą pracować, chyba, że sami chcą. Mogą zakładać własne rodziny z kim chcą. Jedynym obowiązkiem jest trzymanie języka za zębami przy obcych (co nie jest trudne, bo oni zazwyczaj i tak niczego nie wiedzą) i w razie potrzeby dobierani są aktywni działacze.
- A ci... "wybrani"?
- Mężczyźni angażują się w sprawy mafii, kobiety zazwyczaj pełnią funkcję reprezentacyjną i opiekują się dziećmi.
- Aha....
Neru wydawała się naprawdę zasmucona tym faktem.
- A ci sąsiedzi, co im wczoraj dzieci szkód porobiły?
- Oni wiedzą kim jesteśmy i wiedzą, że gdyby zwrócili im uwagę to mogliby pożegnać się z życiem.
- To straszne! - przeraziła się Neru.
- Wiem. Ale nasza rodzina nie stosuje takich praktyk. Nikt z nas jeszcze nikogo nie zabił... Cóż, tu jest właściwie pewien wyjątek. Znasz historię Aru, prawda?
Neru potwierdziła kiwnięciem głowy.
- Jednak to do mafii się nie zalicza. Ci, którymi ja się opiekowałam, nic nie wiedzieli o mafii. Ty jesteś chyba pierwszą, która się dowiedziała.
- To czemu właściwie jesteśmy mafią?
- Bo ja jestem szefem i mam swoich ludzi. A przez to, że mieszkamy razem to i wy jesteście w tym wszystkim.
- Ah... A Yolo Król i jego klan?
- To już inna sprawa. Należymy do jego klanu trochę pod przykrywką. Poza tym jest to jeden z najbardziej spokojnych klanów. Chociaż nie powiem, żeby metody Króla były dobre... Ale niestety znają je nasi sąsiedzi... No i tak to wygląda.
- Aha - Neru wyglądała jakby miała umrzeć, więc wstała i poszła do dzieci.
Kat oparła się wygodnie w fotelu. Takie życie.
![[Obrazek: mafia_family_for_this_day_by_katechi-d7hl3b2.jpg]](http://fc06.deviantart.net/fs71/f/2014/128/2/b/mafia_family_for_this_day_by_katechi-d7hl3b2.jpg)
***
Y... Co ja produkuję xD
Wgl. muszę szukać starego v3 brata... Mam taką ochotę na nie ;; Bo w v5 jedyne dobre jest to, że nie trzeba dać o wagę.
***
EDIT: Znalazłam. I wielka szkoda, że tak się stało. Postanowiłam zostawić v5 póki nie uzyskam Kuromametchiego. Ale aby wiedzieć od razu postanowiłam sprawdzić czy to v3 działa, więc wymieniłam baterię z v5. Niestety wydało tylko pisk po resecie, ale nic nie było widać. Wsadziłam z powrotem baterię do v5 i co? POJAWIŁY SIĘ RZY COSIE I CHCIELI DATY. SUPER. Kompletny reset. Mogę się teraz zabić. 0 itemów ani niczego. Dziękuję Bogu za kody, bo by miały kompletnie pusto w ekwipunku. Chociaż i tak tego nie będę używać.
Szkoda mi tylko listy znajomych i faktu, że to nie była pierwsza generacja :/ Ogólnie myślałam o tym, aby zacząć od początku, emocje i wgl... Ale nie mam na to czasu.
No na tyle ._.
Jak tak dzisiaj patrzę to komiks nie jest zły... Ale naprawdę mogło mi pójść lepiej xD
***
Dzień kolejny.
Wszystko działo się jak zwykle. Zjedli śniadanie. Laru znów odebrała wypłatę. Trojaczki poodkurzały z ojcem cały dom. Kat zastanowiła się czemu w końcu nie zainwestują w służbę. Chociaż... im mniej niepowołanych osób kręci się po domu tym lepiej... Chociaż zawsze może spytać Yolo Króla czy nie ma w klanie żadnych bankrutów, którzy mogliby u niej sprzątać w zamian za mieszkanie. Byłaby wtedy i służba, i nikt obcy.
Nagle usłyszeli dziwny dźwięk. Wszyscy pobiegli do miejsca, z którego on się wydobył. W pokoju było tylko otwarte okno. Kat wyjrzała przez nie ostrożnie. Jakiś dres uciekał po sąsiednich dachach. Szybko wyskoczyła przez okno i ruszyła. Miała wrażenie, że to złodziej. Razem z nią pobiegł mąż Neru. Nikt inny w rodzince nie ma niestety genu mafijnego (właściwie to Laru ma, ale uśpiony...). A może po prostu nie wiedzą gdzie żyją? Właściwie to Kat nigdy z nimi o tym nie gadała... Tak czy inaczej dres spadł i się zabił, a z ręki wypadły mu GP, które ukradł (300), i wpadły do rynsztoku.
- Przepadło - stwierdziła Kat stojąc dramatycznie na dachu i spoglądając na pieniądze wpadające do studzienki.
- To tylko parę drobnych, pewnie mi wypadły z kieszeni jak się przebierałem i wpadły mu w oko - wzruszył ramionami mąż Neru.
- Masz rację.
Wrócili więc do domu.
I tak mijało południe, kiedy do salonu wbiegły trojaczki.
- Teraz jesteśmy dorośli i możesz nam powiedzieć o co chodzi! - powiedziała Lala do Kat.
- ...nie powiedziałabym.
- No jak to nie, no powiedz!
- ...nie.
- Tato, powiedz ty nam! - Lala rzuciła się błagalnie do ojca. Milczał. - Mamo?
- Chętnie bym wam powiedziała, gdybym sama wiedziała - odpowiedział nieco zmieszana Neru.
I nagle dziecko Laru się rozpłakało.
- No nie płacz, no~ - próbowała go uciszyć. Niestety nie ma ręki do dzieci i nic z tego nie wyszło. Poszła więc nakarmi go, przewinąć, położyć spać... Może coś zadziała.
- Jeść - powiedział rozmowny Lolo.
- A bo byście chcieli? - spytał ojciec zwracając się do nich jakby byli nadal dziećmi, a nie młodocianymi członkami mafijnej rodziny. - Może cukrowy Kreml?
- Noo! - pisnęła Lala.
- Tak - odpowiedział Lolo.
- Uhm - dołączyła się Гopo "pełna emocji".
Kiedy tatuś nakładał dzieciom jedzenie, Neru zagaiła rozmowę z Kat.
- No moje dzieci to już takie duże są. Ja nie wiem, Lala wygląda naprawdę uroczo. Jak dobrze, że odziedziczyła po mnie te blond włoski. A Lolo... czemu jest taki ciemny? Nie przypominam sobie abyśmy mieli takich przodków... Może mój ukochany ma... - zamyśliła się na chwilę, po czym ciągnęła dalej. - A Гopo? Nigdy bym nie pomyślała, że wyrośnie mi taka nietypowa osóbka! A tak w ogóle to... co dzieci chcą wiedzieć? Możesz mi powiedzieć?
- Cóż... Jesteśmy mafią.
Neru otworzyła szeroko oczy.
- Cała nasza rodzina jest mafią należącą do klanu Yolo Króla. Gdyby mi się chciało i gdybym miała czas to już dawno sami byśmy byli klanem... No ale cóż. Nie zastanawiało ciebie o co chodzi z tą starszą panią, która jest swatką? I dlaczego twoje rodzeństwo zostało wysłane wraz z rodzicami do Petersburga? Tylko najlepsi mogą kontynuować linię rodową. Pod uwagę bierze się wygląd wraz z charakterem.
- To brzmi... nieco strasznie...
- Strasznie? Ale co dokładniej?
- To swatanie... i wysyłanie do Petersburga... Co oni właściwie tam robią?
- No nie wiem czy to jest takie straszne. Osoba wybrana dostaje jedną z najlepszych partii z klanu lub w pewnych przypadkach z poza niego. Oczywiście zawsze ma prawo odmówić, jednak kogoś musi w końcu wybrać. Natomiast rodzice tej osoby wraz z ewentualnym rodzeństwem wybierają sobie jedno z klanowych miast i mieszkają tam sobie w willi, kamienicy, czy czym tam chcą. A co robią? Nie muszą pracować, chyba, że sami chcą. Mogą zakładać własne rodziny z kim chcą. Jedynym obowiązkiem jest trzymanie języka za zębami przy obcych (co nie jest trudne, bo oni zazwyczaj i tak niczego nie wiedzą) i w razie potrzeby dobierani są aktywni działacze.
- A ci... "wybrani"?
- Mężczyźni angażują się w sprawy mafii, kobiety zazwyczaj pełnią funkcję reprezentacyjną i opiekują się dziećmi.
- Aha....
Neru wydawała się naprawdę zasmucona tym faktem.
- A ci sąsiedzi, co im wczoraj dzieci szkód porobiły?
- Oni wiedzą kim jesteśmy i wiedzą, że gdyby zwrócili im uwagę to mogliby pożegnać się z życiem.
- To straszne! - przeraziła się Neru.
- Wiem. Ale nasza rodzina nie stosuje takich praktyk. Nikt z nas jeszcze nikogo nie zabił... Cóż, tu jest właściwie pewien wyjątek. Znasz historię Aru, prawda?
Neru potwierdziła kiwnięciem głowy.
- Jednak to do mafii się nie zalicza. Ci, którymi ja się opiekowałam, nic nie wiedzieli o mafii. Ty jesteś chyba pierwszą, która się dowiedziała.
- To czemu właściwie jesteśmy mafią?
- Bo ja jestem szefem i mam swoich ludzi. A przez to, że mieszkamy razem to i wy jesteście w tym wszystkim.
- Ah... A Yolo Król i jego klan?
- To już inna sprawa. Należymy do jego klanu trochę pod przykrywką. Poza tym jest to jeden z najbardziej spokojnych klanów. Chociaż nie powiem, żeby metody Króla były dobre... Ale niestety znają je nasi sąsiedzi... No i tak to wygląda.
- Aha - Neru wyglądała jakby miała umrzeć, więc wstała i poszła do dzieci.
Kat oparła się wygodnie w fotelu. Takie życie.
![[Obrazek: mafia_family_for_this_day_by_katechi-d7hl3b2.jpg]](http://fc06.deviantart.net/fs71/f/2014/128/2/b/mafia_family_for_this_day_by_katechi-d7hl3b2.jpg)
***
Y... Co ja produkuję xD
Wgl. muszę szukać starego v3 brata... Mam taką ochotę na nie ;; Bo w v5 jedyne dobre jest to, że nie trzeba dać o wagę.
***
EDIT: Znalazłam. I wielka szkoda, że tak się stało. Postanowiłam zostawić v5 póki nie uzyskam Kuromametchiego. Ale aby wiedzieć od razu postanowiłam sprawdzić czy to v3 działa, więc wymieniłam baterię z v5. Niestety wydało tylko pisk po resecie, ale nic nie było widać. Wsadziłam z powrotem baterię do v5 i co? POJAWIŁY SIĘ RZY COSIE I CHCIELI DATY. SUPER. Kompletny reset. Mogę się teraz zabić. 0 itemów ani niczego. Dziękuję Bogu za kody, bo by miały kompletnie pusto w ekwipunku. Chociaż i tak tego nie będę używać.
Szkoda mi tylko listy znajomych i faktu, że to nie była pierwsza generacja :/ Ogólnie myślałam o tym, aby zacząć od początku, emocje i wgl... Ale nie mam na to czasu.
No na tyle ._.




![[Obrazek: tenor.gif]](https://media.tenor.com/images/344e346f7cf4fb063fab0925d0ed588d/tenor.gif)
![[Obrazek: IIp9nLY.jpg]](https://i.imgur.com/IIp9nLY.jpg)
Spoiler![[Obrazek: vSM5Xwq.png]](http://i.imgur.com/vSM5Xwq.png)
![[Obrazek: FNp26Lr.png]](http://i.imgur.com/FNp26Lr.png)
![[Obrazek: xLoHIw1.png]](http://i.imgur.com/xLoHIw1.png)