08-03-2014, 21:30
@Carol, yuup! Tamki dotrzymywały towarzystwa, jak nikt inny. x) Naprawdę, z nudów wymęczyłem ich tak, że jejku. xD
@Michu, nie zachorowałem, spadł na mnie... regał. ^^" Wstrząśnienie mózgu i podejrzenia czegoś jeszcze, koniec końców zmarnowałem tylko swój czas, bo nic mi nie było.
Okej, zatem u mnie i gromadki sporo zmian. Nadal odpauzowane mam tylko v4,5 i iD L, chociaż po głowie chodzi mi kupienie czegoś nowego, więc to się chyba szybko zmieni. No nic, jakoś nie mam pomysłu/weny/whatever na pisanie pamiętnika mojej Britt (v4,5), jest brzydką i zdziebko podbitą Horoyotchi. Anyway, w iD L'ku mam Sunopotchiego, no i niestety to już trzecia generacja, zatem jedna poszła sobie henhen... Przegapiliśmy historię Violetchi (matko, czemu ją przechrzcili na Furawatchi?!), na swoją obronę mam jedynie fakt, że strasznie mi się nudziło...
Powitajcie Abelarda (tak, dokładnie xD)!
![[Obrazek: 168ad5k.jpg]](http://i62.tinypic.com/168ad5k.jpg)
- Już? Już? Ale na pewno – zapytałem dla pewności. – No dobrze, no! Witajcie! Jejku, ale się cieszę, że Maciejo wreszcie się ruszył i pozwolił mi pisać dla Was! Oczywiście pouczył mnie na milion sposób, udawałem, że rozumiem, ale połowy nie pojmuje. Prosił by opowiedzieć troszku o dziadku, tym całym Kurcie… z niego to jest agent, naprawdę! Uciekł od razu po ślubie z Lovelitchi, w jakąś trasę koncertową. Ubzdurał sobie, że jest wielką gwiazdą, spakował się i tyle go było widać. Na świat z tego związku przyszła piękna i inteligentna moja mumi – Violetchi, która postanowiła oddać się sztuce i właściwie… przedstawię ją Wam! Czemu nie? To wspaniała matka!
Spakowałem się i ruszyłem na pobliską stację metra. Mama – Molly, mieszka w prywatnych ogrodach, które każdego dnia samodzielnie pielęgnuje. Nie ukrywam, że wolałbym by mieszkała w domu ze mną, ale mnie też nie przystaje… ten wiek i… wiek. Nie, dobra, kogo ja oszukuję; tęsknię za zabawami, obiadami i grami z Molly.
W torbie na skórzanym pasku, cicho pobrzękiwały nasiona rzadkich roślin, ach mumi się ucieszy!
![[Obrazek: 2dj2ouh.jpg]](http://i57.tinypic.com/2dj2ouh.jpg)
Stacja metra znajdowała się przy wejściu do pięknych ogrodów matki; gdzie nie rzucić okiem, rozciągały się rzędy kolorowych kwiatów.
- Abelard? - Zawołał ciepły głos. - Kochanie, nie, nie. Nie mam czasu, nie teraz. O, widzę, że piszesz... ale właściwie co? - Zapytała zauważywszy mały notesik w mojej łapce.
- No... nic mumi - rzuciłem z lekkim rumieńcem na twarzy. - Co znowu robisz, że nie masz czasu? Ciągle to samo... Mam dla Ciebie nasiona!
- Abi, za godzinę ma być tutaj Kuchipatchi, nowy ogrodnik. Ma zająć się ogrodem, patrz jaki tutaj bałagan! Muszę to posprzątać!
- Mamo... to ogrodnik, on ma sprzątać, nie Ty.
- Żartujesz sobie? Patrz jaki bałagan, wstyd! Tak mam przyjmować pana do sprzątania, och nie ma mowy! Hapihapitchi, kochanie, szybciutko do mamusi! Pomagasz sprzątać za wczorajszego focha z przytupem, już.
![[Obrazek: j5dzip.jpg]](http://i59.tinypic.com/j5dzip.jpg)
- Abi - odparła Molly. - Idź już, wpadnę do Ciebie jutro, upiekę Ci torcik marchewkowy, ale idź.
- Torcik? Marchewkowy? Ło matko, mój pociąg. Buźka!
Słyszeliście? Tort. TORT!
![[Obrazek: nmnjtu.jpg]](http://i61.tinypic.com/nmnjtu.jpg)
@Michu, nie zachorowałem, spadł na mnie... regał. ^^" Wstrząśnienie mózgu i podejrzenia czegoś jeszcze, koniec końców zmarnowałem tylko swój czas, bo nic mi nie było.
Okej, zatem u mnie i gromadki sporo zmian. Nadal odpauzowane mam tylko v4,5 i iD L, chociaż po głowie chodzi mi kupienie czegoś nowego, więc to się chyba szybko zmieni. No nic, jakoś nie mam pomysłu/weny/whatever na pisanie pamiętnika mojej Britt (v4,5), jest brzydką i zdziebko podbitą Horoyotchi. Anyway, w iD L'ku mam Sunopotchiego, no i niestety to już trzecia generacja, zatem jedna poszła sobie henhen... Przegapiliśmy historię Violetchi (matko, czemu ją przechrzcili na Furawatchi?!), na swoją obronę mam jedynie fakt, że strasznie mi się nudziło...
Powitajcie Abelarda (tak, dokładnie xD)!
~~
![[Obrazek: 168ad5k.jpg]](http://i62.tinypic.com/168ad5k.jpg)
- Już? Już? Ale na pewno – zapytałem dla pewności. – No dobrze, no! Witajcie! Jejku, ale się cieszę, że Maciejo wreszcie się ruszył i pozwolił mi pisać dla Was! Oczywiście pouczył mnie na milion sposób, udawałem, że rozumiem, ale połowy nie pojmuje. Prosił by opowiedzieć troszku o dziadku, tym całym Kurcie… z niego to jest agent, naprawdę! Uciekł od razu po ślubie z Lovelitchi, w jakąś trasę koncertową. Ubzdurał sobie, że jest wielką gwiazdą, spakował się i tyle go było widać. Na świat z tego związku przyszła piękna i inteligentna moja mumi – Violetchi, która postanowiła oddać się sztuce i właściwie… przedstawię ją Wam! Czemu nie? To wspaniała matka!
Spakowałem się i ruszyłem na pobliską stację metra. Mama – Molly, mieszka w prywatnych ogrodach, które każdego dnia samodzielnie pielęgnuje. Nie ukrywam, że wolałbym by mieszkała w domu ze mną, ale mnie też nie przystaje… ten wiek i… wiek. Nie, dobra, kogo ja oszukuję; tęsknię za zabawami, obiadami i grami z Molly.
W torbie na skórzanym pasku, cicho pobrzękiwały nasiona rzadkich roślin, ach mumi się ucieszy!
![[Obrazek: 2dj2ouh.jpg]](http://i57.tinypic.com/2dj2ouh.jpg)
Stacja metra znajdowała się przy wejściu do pięknych ogrodów matki; gdzie nie rzucić okiem, rozciągały się rzędy kolorowych kwiatów.
- Abelard? - Zawołał ciepły głos. - Kochanie, nie, nie. Nie mam czasu, nie teraz. O, widzę, że piszesz... ale właściwie co? - Zapytała zauważywszy mały notesik w mojej łapce.
- No... nic mumi - rzuciłem z lekkim rumieńcem na twarzy. - Co znowu robisz, że nie masz czasu? Ciągle to samo... Mam dla Ciebie nasiona!
- Abi, za godzinę ma być tutaj Kuchipatchi, nowy ogrodnik. Ma zająć się ogrodem, patrz jaki tutaj bałagan! Muszę to posprzątać!
- Mamo... to ogrodnik, on ma sprzątać, nie Ty.
- Żartujesz sobie? Patrz jaki bałagan, wstyd! Tak mam przyjmować pana do sprzątania, och nie ma mowy! Hapihapitchi, kochanie, szybciutko do mamusi! Pomagasz sprzątać za wczorajszego focha z przytupem, już.
![[Obrazek: j5dzip.jpg]](http://i59.tinypic.com/j5dzip.jpg)
- Abi - odparła Molly. - Idź już, wpadnę do Ciebie jutro, upiekę Ci torcik marchewkowy, ale idź.
- Torcik? Marchewkowy? Ło matko, mój pociąg. Buźka!
Słyszeliście? Tort. TORT!
![[Obrazek: nmnjtu.jpg]](http://i61.tinypic.com/nmnjtu.jpg)
![[Obrazek: usRtoXY.png]](https://i.imgur.com/usRtoXY.png)



