Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Smocza krew
#1
Rozdział 1

Boję się... ciemno, głucho.
Boję się...

Pod niskim świerkiem klęczała dziewczynka, kryjąc w maleńkich rączkach drobną, pokrytą rumieńcami buzię. Z jej ciemnozielonych oczu spływały łzy i kapały na jej różową, poszarpaną sukienkę.
Była tam zupełnie sama, pomimo panujących ciemności.
W oddali zahukała sowa. Mała, płacząca istotka podniosła główkę, wpatrując się w ciemność. Zadrżała. Z zimna, czy strachu?
Zagrzmiało. Niebo rozdarła długa, lśniąca wstęga błyskawicy.
Dziewczynka otarła łzy, gwałtownie wstała i zaczęła biec. Biegła tak szybko, na jak pozwalały jej krótkie, chudziutkie nóżki. Zręcznie omijała potężne pnie drzew, niczym wiewiórka przeskakiwała coraz to większe konary, wystające ponad ziemię.
Nagle jednak potknęła się. Upadła na wilgotną ziemię i próbowała wstać, lecz nie mogła. Ostry ból przeszył jej nogę, a z kolana sączyła się krew.
Chciała krzyknąć, wezwać pomoc, jednak kolejny grzmot zagłuszył jej delikatny, cichy głosik.
Przysunęła nogi do siebie, złapała je oburącz, i wcisnęła głowę pomiędzy kolana.
Znów zaczęła płakać, mimo, że wcześniejsze łzy jeszcze nie zdążyły wyschnąć.
Usłyszała potężny, rozdzierający tą przeraźliwą, nocną ciszę ryk.
Przerażona spojrzała w niebo, skąd pochodził ten straszny dźwięk.
Błyskawica oświetliła niebo na ułamek sekundy, jednak pomimo tak krótkiego czasu dziewczynka zdołała zobaczyć długie, wijące się pośród chmur stworzenie.
Ponownie grzmotnął piorun. Tym razem całkiem niedaleko. Drobna, z mokrą od łez twarzą dziewuszka aż podskoczyła. Zauważyła lśniące w ciemności ślepia potwora, który leciał prosto na nią.
Dłużej już nie mogła wytrzymać. Sparaliżował ją strach.
Zemdlała.

Shayen otworzyła oczy i gwałtownie zerwała się z łóżka. Pot spływał jej po twarzy i plecach. Z przerażeniem wpatrywała się w ciemność, w jakim tonął jej pokój.
Położyła się i przymknęła oczy.
Znów jej się to śniło. Mała dziewczynka, porzucona w lesie, całkiem sama. I tajemnicze stworzenie pośród błyskawic.
Dziewczyna spuściła nogi na podłogę i wstała. Udała się do łazienki, by obmyć twarz z potu.
Woda z szumem leciała z kranu i powoli napełniała umywalkę. Shayen zanurzyła twarz w lodowatej wodzie, a potem spojrzała w okno.
Błyskawica rozjaśniła niedużą łazienkę. Dziewczyna się wzdrygnęła, gdy przypomniała sobie swój sen.
Mała, zapłakana dziewczynka, porzucona w lesie, w burzy.
Przez tą burzę sama poczuła się jak dziewczynka ze swojego snu. Brakowało tylko tego dziwnego stworzenia.
Tylko co to, u licha, było?
Unhappy Junhyung is unhappy.
Odpowiedz
#2
Omg, świetne. *-*
Coś w stylu VK. XD
Odpowiedz
#3
Świetnee! 10/10. Ale piszesz jak płomienne fotografie. Że jest koszmar, idzie się umyć i wgl.
Odpowiedz
#4
VK? XD
Niunilove, może i jest podobne, ale mogę zaświadczyć z czystym sumieniem, że NIE ściągnęłam. D:
Unhappy Junhyung is unhappy.
Odpowiedz
#5
Nie mówię, że ściągnęłaś. Tylko podobne. Ale 10/10.
Odpowiedz
#6
Bardzo ciekawie się zapowiada. 9/10
Zobaczymy co będzie dalej.
Odpowiedz
#7
Mnie się bardzo podoba. Oryginalne, trochę mrocznawe, 10/10. Oczko
Odpowiedz
#8
A, ok. Zaraz wywalę tą kropkę. XD
Unhappy Junhyung is unhappy.
Odpowiedz
#9
blue napisał(a):Całkiem ok, aczkolwiek mogłabyś rozwinąć bardziej ten prolog
Za krótki? :<
Unhappy Junhyung is unhappy.
Odpowiedz
#10
Noo, zapowiada się fajnie. o3o Czekam na dalsze części, no i już jestem stałym czytelnikiem Twojego opowiadania. : )
Odpowiedz
#11
Powtarzam, że super. A Lisette, nie jesteś stała bo jest tylko 1 rozdział. ^^
Odpowiedz
#12
Ale będę stała, po prostu już to zapowiadam. ^^
Odpowiedz
#13
Jutro napiszę, dobrze? Dziś mam lenia. :<
Unhappy Junhyung is unhappy.
Odpowiedz
#14
To jest świetne! Nie mogę się doczekać drugiej części! :lol3:
Odpowiedz
#15
Kontynuacja! XD

Rozdział 2
- Shayen! Shayen, obudź się!
Dziewczyna leniwie podniosła powieki. Ktoś energicznie nią potrząsał, i wykrzykiwał niecierpliwie jej imię.
- Coooo? Daj mi spaaaaaaa... - nie zdążyła dokończyć, ziewnęła ociężale. Spojrzała na osobę, która wyrwała ją ze słodkiego snu. Tą osobą był nikt inny, jak jej własna matka. Wysoka kobieta o długich, rudych włosach zwykle związanych z tyłu głowy w ciasny kok.
- Shayen, obudźże się wreszcie i posłuchaj mnie przez chwilkę. Ja już wychodzę, zostawiłam Ci pieniądze na lodówce, będziesz musiała sama zrobić sobie jakiś obiad, bo ja wczoraj nic nie zdążyłam przygotować.
Kobieta uśmiechnęła się, na pożegnanie cmoknęła córkę w policzek i wyszła.
Shayen przeciągnęła się, ziewnęła jeszcze raz i zeszła z łóżka. Zerknęła na kalendarz stojący na biurku, który przypominał w pewnym stopniu rupieciarnię i uśmiechnęła się na myśl, że dziś sobota. Szkoda tylko, że w ten wspaniały dzień zawsze zostaje sama w domu, bo rodzice pracują. Matka chemiczka, ojciec kardiolog, zwykle nie mają zbyt wiele czasu obciążeni pracą nawet w weekendy.
Dziewczyna westchnęła ciężko i sięgnęła do szafy po ubranie. Wzięła pierwsze, co wpadło jej w ręce, luźne, dresowe spodnie i jadowicie zielona koszulka ze śmiesznym, delikatnym wzorkiem na dekolcie.
Wciągnęła te ubrania na siebie i zeszła na dół, do kuchni.
Już na schodach przywitał ją jej kot - Fikus. Dziewczyna znalazła go na śmietniku, idąc pewnego dnia do szkoły. Nie poszła wtedy na lekcje, tylko zabrała kotka do pobliskiej kliniki weterynaryjnej, bo mały, wychudzony kociak nie wyglądał dobrze i potrzebował fachowej opieki.
Shayen podrapała teraz już grubego jak beczka kocura za uchem i poszła dalej.
Z chlebaka stojącego przy oknie wyjęła dwie kromki chleba i włożyła je do tostera.
Delikatny zapach opiekanego pieczywa dał dziewczynie znać, że tosty gotowe. Posmarowała podpieczony chlebek masłem, a na to położyła szynkę i ser.
____________________
Sry, muszę już kończyć, jutro druga część. :<
Unhappy Junhyung is unhappy.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości