07-01-2011, 20:59
Jest to opowieść o dziewczynie, która myślała, że wreszcie znalazła szczęście. Było jednak inaczej...
ROZDZIAŁ 1
Nina wracała jak zwykle ze szkoły. Nic się nie działo oprócz tego, że Mary Wilson znowu się z niej nabijała, że jest brzydka jak skrzat i że ma odstające uszy. Nina właściwie nie traktowała tego tak poważnie, jak jeszcze pół roku temu, gdy Mary zaczęła się nad nią znęcać.
Droga do domu wiodła przez ruchliwą ulicę, więc Nina włączyła ostrożność. Na zielonym szybko przeszła przez jezdnię, ale potknęła się i o mało co nie potrąciło jej auto..
Gdy szła obok kałuż szarym i mętnym jak niebo nad nią chodnikiem, przejechał tir, który uwielbiał dołować ludzi, o oficjalnie ją ochlapał. Była mokra, smutna i.. sama.
Nie miała ojca. Matka nie zwracała na nią uwagi. W szkole była dręczona, i w dodatku nie grzeszyła urodą. Miała długie, czarne jak heban, proste i cienkie włosy, duże uszy, małe, czarne oczy, drobny nosek i wąskie usta. Jedyne, czym mogła się pochwalić, to tym, że była szczupła, w przeciwieństwie do Mary Wilson, która była.... no... puszysta :haha: . I, co najgorsze, miała 16 lat i.. jeszcze nigdy nie miała chłopaka.
Nie zależało jej na tym za bardzo, ale pragnęła miłości jak każda dziewczyna. Chciała, by ktoś ją kochał, doceniał za to, jaka jest, nigdy nie przezywał ani nie wygarniał, że ma duże uszy, zdaje wszystko na tróje i nie ma w sobie niczego specjalnie fajnego...
Kolejnym powodem do nie-lubienia Niny Buckin było miejsce jej zamieszkania. Mieszkała w małym, obskurnym bloku, wysmarowanym brzydkimi napisami, pełnym brudu, alkoholu i chuligaństwa. Jej mieszkanko było tak małe, że z trudem mieściła się sama z matką i dwójką rodzeństwa, bliźniakami Ronem i Mitchem, którzy mieli 10 lat i robili więcej rabanu niż stado spłoszonych słoni. Nina kochała ich, ale że oni byli o wiele ciekawsi od niej, wszyscy pytali tylko o nich. I ciotka Becky, która uwielbiała rozdawać im słodycze, a Ninie rozdawać nudne podręczniki, i wuj Earl, który im dawał drogie zabawki, a Ninie drogie (ale nudne) książki do fizyki.
A Nina była już do końca pogodzona z tym, że jest beznadziejna i nic tego nie zmieni.
Aż do dnia, w którym przekroczyła próg bloku, cała w błocie i smutku.
C.D.N....
wciągnęło was? :lol3:
ROZDZIAŁ 1
Nina wracała jak zwykle ze szkoły. Nic się nie działo oprócz tego, że Mary Wilson znowu się z niej nabijała, że jest brzydka jak skrzat i że ma odstające uszy. Nina właściwie nie traktowała tego tak poważnie, jak jeszcze pół roku temu, gdy Mary zaczęła się nad nią znęcać.
Droga do domu wiodła przez ruchliwą ulicę, więc Nina włączyła ostrożność. Na zielonym szybko przeszła przez jezdnię, ale potknęła się i o mało co nie potrąciło jej auto..
Gdy szła obok kałuż szarym i mętnym jak niebo nad nią chodnikiem, przejechał tir, który uwielbiał dołować ludzi, o oficjalnie ją ochlapał. Była mokra, smutna i.. sama.
Nie miała ojca. Matka nie zwracała na nią uwagi. W szkole była dręczona, i w dodatku nie grzeszyła urodą. Miała długie, czarne jak heban, proste i cienkie włosy, duże uszy, małe, czarne oczy, drobny nosek i wąskie usta. Jedyne, czym mogła się pochwalić, to tym, że była szczupła, w przeciwieństwie do Mary Wilson, która była.... no... puszysta :haha: . I, co najgorsze, miała 16 lat i.. jeszcze nigdy nie miała chłopaka.
Nie zależało jej na tym za bardzo, ale pragnęła miłości jak każda dziewczyna. Chciała, by ktoś ją kochał, doceniał za to, jaka jest, nigdy nie przezywał ani nie wygarniał, że ma duże uszy, zdaje wszystko na tróje i nie ma w sobie niczego specjalnie fajnego...
Kolejnym powodem do nie-lubienia Niny Buckin było miejsce jej zamieszkania. Mieszkała w małym, obskurnym bloku, wysmarowanym brzydkimi napisami, pełnym brudu, alkoholu i chuligaństwa. Jej mieszkanko było tak małe, że z trudem mieściła się sama z matką i dwójką rodzeństwa, bliźniakami Ronem i Mitchem, którzy mieli 10 lat i robili więcej rabanu niż stado spłoszonych słoni. Nina kochała ich, ale że oni byli o wiele ciekawsi od niej, wszyscy pytali tylko o nich. I ciotka Becky, która uwielbiała rozdawać im słodycze, a Ninie rozdawać nudne podręczniki, i wuj Earl, który im dawał drogie zabawki, a Ninie drogie (ale nudne) książki do fizyki.
A Nina była już do końca pogodzona z tym, że jest beznadziejna i nic tego nie zmieni.
Aż do dnia, w którym przekroczyła próg bloku, cała w błocie i smutku.
C.D.N....
wciągnęło was? :lol3:



