Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Leśne Królestwo
#1
Tutaj nie ma miejsca na błędy. Jeden fałszywy ruch i jesteś martwy. Bądź czujny, śmiertelniku.

2. [Triss]
Gdy przekradałam się cicho pośród drzew w poszukiwaniu zwierzyny, usłyszałam wątły szelest gdzieś po lewej stronie. Skręciłam i zwolniłam kroku. Powoli, krok za krokiem...
Po chwili szelestowi zaczął towarzyszyć obrzydliwy chrzęst. Brzmiało jak... 
- No, to się wpakowałam... - szepnęłam do siebie, kiedy ujrzałam olbrzymiego, tłustego pająka pałaszującego jednego z moich pobratymców. 
Zaczęłam się powoli wycofywać. Krok za krokiem... Trzask! Jedna, mała gałązka... 
W sekundzie pająk ruszył na mnie, kłapiąc łakomie ogromnymi, ociekającymi jadem szczękoczułkami.
Odpowiedz
#2
2. [Rhaenys]

Byłam tylko ja i jeleń, jedyne bijące wokół nas serca, jedyne słyszalne oddechy. Wiedział, że jestem obok, jednak mnie nie widział. 
- Powoli wyciągnąć strzałę, napiąć cięciwę, trafić... powoli wyciągnąć strzałę napiąć cięciwę, trafić.... - powtarzałam sobie bezwiednie i bezgłośnie. Wokół było parno i duszno, ubrania i włosy lepiły się do ciała, czułam, że coraz ciężej mi się oddycha. Od jelenia parował pot. 
- Ot co, gorący dzień sobie wybrali na polowanie, świetnie! - pomyślałam nieco zgorzkniała. Nie chciałam dzisiaj iść na łowy, jednak innym członkom grupy zaczynał doskwierać głód, a oddział patrolujący akurat wypatrzył dużego, choć podstarzałego jelenia, błąkającego się samotnie po lesie. Doskonała okazja. - Nie dla mnie - pomyślałam. - Jeszcze nie jestem głodna - byłam osobą jedzącą najmniej z grupy i nie przeszkadzało mi kilka dni postu. 
Nagle poczułam lekkie wibracje, jakby daleko stąd kroczyły olbrzymy lub inne ogromne zwierzęta. Jeleń też to poczuł. - Cholera, ucieka! - krzyknęłam w duchu. Ruszyłam w pogoń za jeleniem, jednak po krótkim pościgu dałam za wygraną - nie byłam głodna, a z gorąca traciłam coraz więcej wody, musiałam ją oszczędzać jeśli mieliśmy z powrotem trafić do obozowiska. Szłam jeszcze przez chwilę za śladami byka kopiąc kamyk ze zrezygnowaniem. W lesie było cicho, niebezpiecznie cicho. W grupie nie baliśmy się chodzić głównym gościńcem jednak samotnie musieliśmy podróżować w głębi puszczy żeby nie kusić losu. - Gdzie się wszyscy do diabła podziali? - zaczęłam się zastanawiać. Podniosłam głowę i rozejrzałam się dookoła. W lesie jedynymi żywymi istotami były nieliczne i bardzo stare czardrzewa, w których wieki  temu druidzi wykuli runy i oczy. Miałam wrażenie, że mnie obserwują. Zorientowałam się, że duża ilość tj. jedno czardrzewo co dwieście kroków może oznaczać, że zbliżam się do ,,polany rozpaczy". Chwilę jeszcze rozglądałam się dookoła, aby później wejść na jednego z naszych wiekowych przyjaciół i zdrzemnąć się chwilkę w koronie z iści i gałęzi. - Jeśli mnie nie znajdą to trudno, przecież znam drogę do obozowiska na pamięć, chyba...
☾~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾

http://www.rhaeenys.deviantart.com

[Obrazek: Hamster_Cupcake__by_XxSleepyKittenxX.gif][Obrazek: abbeb8d19bc0efd10c6ef0432f47e817-d3gq8zm.png][Obrazek: Beta_Fish_by_Enu.gif]
Odpowiedz
#3
3. Triss
Uskoczyłam szybko w lewo. Raz, dwa, trzy pełne susy dookoła zwierza, w międzyczasie szybko sięgnęłam po kozik zatknięty za pas i błyskawicznie wskakując potworowi na plecy, wycelowałam w jedno z jego oczu i pchnęłam. Potwór zawył boleśnie i skoczył do przodu. Spadłam na plecy i straciłam dech. Próbowałam się jak najszybciej ruszyć, oparłam się na przedramieniu i odetchnęłam ciężko. Szybko, szybko! Wstałam i w porę uskoczyłam w bok, zanim pająk z furią chwycił mnie w swoje gigantyczne szczypce.
- Cholera, cholera, cholera! - zaklęłam. Jak mogłam być tak nieostrożna?
Rozejrzałam się szybko dookoła. Jest! Dostrzegłam drzewo, którego pierwsza gałąź była dla mnie dostatecznie nisko, żeby do niej doskoczyć. Rzuciłam się w jej stronę, pająk z impetem zwrócił się w moją stronę i ruszył za mną. Raz, dwa, trzy! Wskoczyłam na gałąź i zaczęłam szybko wspinać się w górę.
Potwór z wściekłością walił odwłokiem w drzewo i próbował na nie wejść.
Gdy byłam dostatecznie wysoko, żeby czuć się w miarę bezpiecznie, wyciągnęłam z kołczanu strzałę i wycelowałam.
Wystarczy mi jeden celny strzał...
Odpowiedz
#4
2. [Rhaenys]

Otworzyłam oczy, powoli. Były sklejone jednak w jakiś dziwny sposób nie bolały jak zawsze podczas pobudki. Otworzyłam oczy, szybko. Było ciemno. Za ciemno, dlatego oczy nie bolały. W powietrzu unosiła się mgła. Sięgnęłam po najbliższy liść czardrzewa na którym siedziałam. Był mokry, przetarłam nim spierzchnięte usta. Nie powinnam się bać, jestem dzieckiem lasu, urodziłam się tu, jak większość moich braci. Nie powinnam, ale się bałam.
Rozejrzałam się i powoli zsunęłam z drzewa. Dawno nie prana koszula podwinęła mi się na plecach, poprawiłam ją pośpiesznie. Mgła skraplała się na czole i innych częściach ciała. W powietrzu unosił się miodowy zapach kwitnących roślin i czegoś jeszcze, czegoś ciężkiego i ostrego. Poprawiłam kołczan i ruszyłam przed siebie, w stronę wioski, a przynajmniej tak mi się wydawało. Gałęzie smagały mnie po twarzy, w ciemności niewiele widziałam, za to słuch miałam całkiem niezły. To była jedna z odziedziczonych cech za które byłam wdzięczna ojcu, oprócz tego otrzymałam od niego szpiczaste uszy i parę innych przydatnych zdolności i udogodnień. Właściwie to by było wszystko co mi dał, pewnie nawet nie wie, że istnieję. Elfy nie trzymają się z ludźmi. Wiele razy zastanawiałam się z kim w takim razie trzymają się takie odmieńce jak ja - półelfy. Ja trzymałam się z ludźmi.
W dali słyszałam trzaski gałęzi i basowe pomruki. Ziemia i powietrze wibrowało. W nocy też byłam zwierzyną, tak samo jak inne zwierzęta, nie dobrze byłoby trafić na coś co stałoby się myśliwym. Z każdym krokiem wibracje były coraz bardziej wyczuwalne, powinnam zawrócić. Z przykrością musiałam stwierdzić, że nawet ze swoimi elfickimi udogodnieniami nie potrafiłam trafić do obozu, nawet nie wiedziałam, w którą stronę iść. Poczułam, że coś pełza po mojej twarzy, sięgnęłam po intruza. - Cholera, nienawidzę pająków - po czym roztarłam stworzenie między palcami. Bałam się. Nagle usłyszałam miarowe, puste uderzenia. Jakby ktoś walił butem w drzewo. Zbliżyłam się do miejsca skąd pochodziły odgłosy, schowałam się za drzewem. Ostry zapach był już wyczuwalny na tyle, że nie mogłam wątpić w to, że tutaj jest jego źródło. Coś szamotało się na drzewie,słyszałam szybkie i ciężkie dyszenie wydawane z niezbyt dużego ciała. Wtedy zobaczyłam błyszczące od jakiegoś niewidzialnego światła księżyca 4 ślepia wpatrujące się we mnie. Przechyliłam z ciekawością głowę w bok. W chwili gdy zaczęłam się orientować, co się we mnie wpatruje usłyszałam szybki świst i pająk zaczął przeraźliwie wyć i się szamotać. - Rhaenys uciekaj! - ktoś krzyknął z drzew, po chwili z niego zeskakując.
Biegłam dusząc łkanie w środku. Gałęzie smagały mnie po twarzy.
☾~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾

http://www.rhaeenys.deviantart.com

[Obrazek: Hamster_Cupcake__by_XxSleepyKittenxX.gif][Obrazek: abbeb8d19bc0efd10c6ef0432f47e817-d3gq8zm.png][Obrazek: Beta_Fish_by_Enu.gif]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości