CZEŚĆ mam wrażenie że minęły wieki od czasu kiedy ostatnio tu zaglądałam
Niestety większość moich zdjęć Digivice przepadła, ale postanowiłam że i tak dokończę ten wpis :

Tym bardziej że ostatnio "zangielszczyłam" moje P's i na nowo wkręciłam się w tamagotchi.
Drogi pamiętniczku muszę napisać co było dalej, bo mam wrażenie że Agumon nie miał zemną łatwo.
Przeglądając status Agumona zauważyłam że biedactwo jest głodne, i jako posiadacz tamagotchi domyśliłam się że ikonka z nożem i widelcem pozwolą mi zaspokoić tą podstawową potrzebę malucha. Niestety w lodówce mieliśmy tylko chlebek :/ i żadnych smakołyków. Okazało się że różne pyszności i zabawki można znaleźć w sklepie niestety na nic mnie nie było stać .... WIĘC! nakarmiłam podopiecznego chlebem i postanowiłam zebrać pieniądze na rzeczy ze sklepu.
Okazało się że są dwa rodzaje gier. Gry w których zbiera się pieniądze i trening. Zachęcona pełnymi półkami w sklepie postanowiłam zebrać pieniądze

niestety szybko okazało się że w ten sposób uzbieram pieniądze co najwyżej na kawałek pizzy czy frytki ale w sklepie były też inne ciekawe przedmioty i zabawki. Podczas treningu też otrzymywaliśmy nieznaczne sumy pieniędzy, ale to w cale nie pomogło mi uzbierać funduszy na zabawki.
Postanowiłam więc wypróbować "Chip" który dostałam razem z Digivice.
Niestety okazało się że pomimo napisu "random items" zawsze dostaję tylko smocze DNA. Z jednej strony pomyślałam że przyda mi się ono podczas walk, ale nadal byłam ciekawa innych przedmiotów. Zaczęłam więc eksperymentować z chipem i okazało się że lepiej działa przykładanie palca do czytnika, a w przypadku gdy naciskałam tylko poszczególne czujki na czytniku to dostawałam inne DNA a nawet randomowe przedmioty.
Zachęcona eksperymentami postanowiłam wysłać mojego Agumona na jego pierwszą walkę do koloseum (w końcu ćwiczyliśmy nie?). Byłam przekonana że po treningu i z tak dużym zapasem DNA wygrana jest pewna.
....
Do wybrania miałam kilka budynków. Pierwszy wyglądał jak włoskie koloseum nazywane też Amfiteatrem Flawiuszów i wyglądało na to że tu mam zaczynać potyczki. Kolejne budynki wyglądały już coraz bardziej niebezpiecznie i miały dopisane numerki, które przedstawiały chyba poziom trudności.
Po zapłaceniu "wpisowego" Agumon rozpoczął walkę. Pokonywał przeciwników bez problemu, niestety życie spadało mu dość szybko a ja nie wiedziałąm jak je uleczyć. W końcu przeciwnicy zaczeli ewoulować i postanowiłam zrobić to samo. Okazało się że do ewolucji Agumon potrzebował DNA. Po przemianie w GoeGreymona "Agumon" odzyskał życie ^_^ i jakimś cudem udało się nam pokonać wszystkich.
Po wygranej walce GeoGreymon wrócił do swojej formy Rookie i już jako Agumon zebrał bardzo pokaźną sumkę pieniędzy oraz doświadczenie. Okazało się też że walki podnoszą status DIGIMETER. Później odkryłam że im większa moja więź z Agumonem tym bardziej wzrasta wskaźnik DIGIMETER. Wskaźnik ten wzrastał gdy bawiłam się z Agumonem , trenowałam z nim i oczywiście wygrywałam walki.
Jednak gdy myślałam że to wszystko co mam robić żeby zadowolić mojego podopiecznego , to stało się coś nieoczekiwanego.
Na ekranie nagle wyskoczył napis DANGER !! Wystraszyłam się, ale gdy nacisnęłam guzik to moim oczom ukazała się mapa Swiata digimonów a na niej czerwone punkty. Jeden z nich mrugał , a po chwili teleportowało tam Agumona. Okazało się że musimy stoczyć walkę z Kokatorimonem.
Walki podnosiły level Agumona. A wraz z kolejnymi poziomami odblokowywały się jego kolejne przemiany. Natomiast ratując świat przed złymi digimonami robiliśmy postępy w naszej przygodzie.
Agumon był wspaniałym towarzyszem w mojej przygodzie, jednak gdy pokonaliśmy wszystkich przeciwników w świecie Digimonów i w świecie ludzkim, postanowiłam przekazać Digivice dalej aby ktoś inny mógł przeżyć swoją własną przygodę.
Myślę że kiedyś kupię sobie japońską wersję tej zabawki żeby poczuć większą odpowiedzialność za mojego digi-przyjaciela.