23-11-2010, 23:25
Cześć swego czasu zafascynowałem się takimi bzdetami jak pisanie wierszy
Nie myślałem, że tak boli
Uczucie duszności
Topię się z własnej woli
Z rozumem i częścią świadomości
Bez żadnej namowy
Sam to wymyśliłem
A to, że umieram
Jest smutne i zawiłe
Woda, w której jestem:
Pełno jej, jest gładka
jak lustro
Umysł bystry dojrzy
Że w głowie mi pusto
Topię się
O cholera
Temperatura
Spada
pomalutku...
do zera
Za dużo już tej wody
Muszę uciec stąd
Tonący chwyta brzytwy, kłody
Nie ma ich
Pod wodę wciąga mnie prąd
Tak bardzo chcę uciec stąd
nie robie!!!
Nie myślałem, że tak boli
Uczucie duszności
Topię się z własnej woli
Z rozumem i częścią świadomości
Bez żadnej namowy
Sam to wymyśliłem
A to, że umieram
Jest smutne i zawiłe
Woda, w której jestem:
Pełno jej, jest gładka
jak lustro
Umysł bystry dojrzy
Że w głowie mi pusto
Topię się
O cholera
Temperatura
Spada
pomalutku...
do zera
Za dużo już tej wody
Muszę uciec stąd
Tonący chwyta brzytwy, kłody
Nie ma ich
Pod wodę wciąga mnie prąd
Tak bardzo chcę uciec stąd
nie robie!!!

