Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
wigilijna rzeczywistość
#1
Dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego?... Słowa te szeptem, wraz z obłoczkami pary wyrzucała z siebie rudowłosa dziewczyna, biegnąca jedną z ciemnych uliczek małego miasteczka. Był to dość dziwny widok. Jej biała sukienka zlewała się ze śniegiem, okrywającym wszystko dookoła, bose, pokaleczone już stopy nieprawdopodobnie szybko przemierzały mroźną rzeczywistość. Z jej błękitnych jak morze oczu wypływały słone jak morska woda łzy, które przysłaniały resztę świata.
Próbowała przypomnieć sobie co tak naprawdę zaszło kilkanaście minut temu. Smutne wspomnienia przewijały się w jej głowie szybko i niezrozumiale. W końcu przystanęła, wzięła głęboki oddech i usiadła na pobliskim murku. Otarła łzy długim, różnokolorowym szalikiem, niedbale zarzuconym na szyje. Postanowiła ułożyć te przykre wydarzenia w jakąś sensowną całość. Powoli wszystko zaczęło się od nowa. Przeżywała tą ponurą âÂ?žopowieśćâÂ?Âť jeszcze raz.
Początek był całkiem zwykły, jak każde zimowe popołudnie. Jednak nie, to nie było zwykłe popołudnie. Była to Wigilia.
Wigilia�
Tak naprawdę powiedzmy sobie szczerze z czym kojarzy się każdemu z nas ten szczególny i jakże piękny dzień. Na pewno wśród skojarzeń padnie takie jak choćby najprostsze: choinka, prezenty, radość, miłośćâÂ?Â? Myślicie zapewne, że zmierzam do wątku o Narodzinach Jezusa Chrystusa. Nie jednak nie chodzi mi o to. Chciałam zapytać czy komuś z nas Wigilia i Święta Bożego Narodzenia kojarzą się ze smutkiem? Myślę, że nieliczni odpowiedzą âÂ?žtakâÂ?Âť, ale większość nigdy nawet by o tym nie pomyślała. Amelia też nigdy tak nie uważała, ale jednak zdarzenia dzisiejszego wieczoru sprawiły, że od teraz zawsze ten dzień będzie kojarzył jej się ze smutkiem i bólem.
Dziewczyna miała pozostać sama w domu, aż do 17.00. Wtedy jej rodzice mieli wrócić ze świątecznych zakupów.
WłaśnieâÂ?Â? Mieli.
Była 16.40 kiedy zadzwonił telefon.
Gdy dziewczyna teraz o tym myśli, to w sumie może lepiej by było go nie odbierać. Zostać w nieświadomości tego co się stało. Tego co na zawsze już odmieni jej życie.
Jednak podniosła słuchawkę i przyłożyła ją do ucha.
Usłyszała męski głos. Gruby i spokojny.
- Dzień dobry. Czy tu dom państwa Muir? Mówi sierżant Remoir. Z policji.
- Tak âÂ?Â? odpowiedziała zdziwionym głosem. Po co miałaby dzwonić do niej policja...?
- Mam przykry obowiązek powiadomić panią o śmierci Taddeusa i Elizabeth MuirâÂ?Â?ów. Zginęli w wypadkuâÂ?Â? Piii, piii, piii âÂ?Â? głuchy sygnał.
Reszty rozmowy Amelia nie usłyszała. A raczej nie chciała usłyszeć. Po prostu nie mogła tego znieść. Odłożyła rzuciła telefon na kanapę i podeszła do lustra.
Wyglądała pięknie. Przez dwie godziny przygotowywała się do tej wyjątkowej kolacji. Miała na sobie zwiewną, krótką, białą sukienkę, zszywaną pod biustem, włosy upięte do góry, tak jak to lubiła mama. Na cieniutkim łańcuszku wisiało małe, srebrne serduszko, ozdabiane różnymi spiralami i zawijasami. Dostała je od rodziców na siódme urodziny. Wtedy nie podobało jej się wcale, ale założyła je, żeby zrobić tacie przyjemność. Teraz złapała wisiorek w drżące dłonie i nie puszczała przez jakiś czas.
Spojrzała w lustrzane odbicie swoich błękitnych tęczówek.
Nie będzie płakać. Nie może płakać. Tata zawsze mówił, że duże dziewczynki już nie płacząĂ˘Â?Â?
W momencie gdy to pomyślała jej oczy zaszkliły się od łez. Zamknęła powieki. Nie mogła na siebie patrzeć. Nie mogła patrzeć na swoje łzy. Płynęły po policzku niczym małe strumyki, z delikatnie zarysowanej brodzie spadały na szyje i naszyjnik. Zostawiały zimne ślady na jej bladej skórze, słodko pachnącej perfumami. Tusz do rzęs rozmazał się, zostawiając pod oczami czarne ślady, przez co w połączeniu z jej kredową cerą, wyglądała wręcz upiornie.
Nie mogąc już dłużej na siebie patrzeć, zarzuciła na szyję swój ukochany szalik i wybiegła z domu. Nawet nie zamknęła drzwi, pozwalając zapachowi świeżo upieczonej szarlotki wydostać się na zewnątrz.

Siedząc już na ceglanym murku Amelia Anna Muir już wszystko pojęła. Nie rozumiała tylko jednego.
Dlaczego?
[Obrazek: 30loqc4.png]
Odpowiedz
#2
Fajne. Jeśli będzie ciąg dalszy, to z niecierpliwością na niego czekam. :3
Jakoś przeboleję imię Amelia, strasznie go nie lubię. XD
Odpowiedz
#3
Kocham Amelie. W sumie zmieniłam to imię w ostatniej chwili. A dalszej części nie przewiduję, najwyżej następny one shot.
Ale dziękuję.
[Obrazek: 30loqc4.png]
Odpowiedz
#4
Tzn. nie, że nienawidzę tego imienia, tylko nie lubię pewnej osoby o takim imieniu, więc trochę źle mi się kojarzy.. XD
Odpowiedz
#5
Fajne. Muszę przyznać, że bardzo mi się podoba. : D
Szkoda, że nie przewidujesz kontynuacji, byłabym stałą czytelniczką. :3
Unhappy Junhyung is unhappy.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości