Forum Tama-World
Opuszczona fabryka - Wersja do druku

+- Forum Tama-World (http://forum.tamaworld.pl)
+-- Dział: Społeczność Tamafanów (http://forum.tamaworld.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Gry słowne (http://forum.tamaworld.pl/forumdisplay.php?fid=35)
+---- Dział: TamaTown (http://forum.tamaworld.pl/forumdisplay.php?fid=83)
+---- Wątek: Opuszczona fabryka (/showthread.php?tid=3036)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7


Opuszczona fabryka - Ralveyn - 18-07-2015

1.
Witajcie w moim domu, opuszczonej fabryce z niezliczoną ilością spustoszałych galerii i hal produkcyjnych.
Stara fabryczna winda powoli opuszczała się do ostatniego pomieszczenia w laboratorium Ralva.
Ostre szarpnięcie oznajmiło młodzieńcowi, że dotarł tam, gdzie chciał. Beztrosko podskoczył do panelu windy, żeby wpisać hasło otwierające drzwi.
- Nikt.. nie patrzy? - Rzucił do siebie w przestrzeń. - Huuuhhhh - wyrzucił z siebie po czym wpisał super tajne hasło; słodkie szczeniaczki.
Drzwi zazgrzytały i odsłoniły zimne pomieszczanie, oczom Ralva ukazał się konkretnie ten widok.
Podbiegł radośnie do złotawego cylindra, chwycił za dźwignie i pociągnął do góry wywołując warczenie zimnej konstrukcji.
- Tak... teraz, teraz... mogę wszystko, wreszcie zapanuję nad światem i jestem w stanie zrealizować mój plan, tak tak! - Wyciągnął z kieszeni tablet, podpiął do Superkomputera i... odpalił ściągnie wszystkich obrazków jeży z całego Internetu.
*Złowieszczy śmiech towarzyszący przy siadaniu na poduszkę, nie wiadomo skąd sala była pełna miękkich poduszek.*


RE: Opuszczona fabryka - Bella - 22-07-2015

(???) - 4
Oparłam się plecami o ścianę fabryki i wyszeptałam w słuchawkę:
- Dotarłam na miejsce, rozpoczynam infiltrację. Bez odbioru.
Przed wyjściem z domu zdążyłam jeszcze obejrzeć na Street View budynek z zewnątrz i znalazłam jedno wybite okno na poziomie gruntu. Wślizgnęłam się przez nie do ciemnego pomieszczenia... i ku mojemu zaskoczeniu zamiast głuchego łoskotu butów na betonowej posadzce usłyszałam szelest materiału pod stopami. Ukucnęłam, by sprawdzić na co upadłam. Poduszki? O co tutaj chodzi? Uruchomiłam malutką latarkę i przyjrzałam się im dokładniej. Były nowe. Fabryka nie jest więc aż tak opuszczona, jak nam się zdawało.
Wyłączyłam latarkę i bezszelestnie opuściłam pomieszczenie. W półmroku przesuwałam się wzdłuż korytarza, usiłując znaleźć coś dziwnego... no dobra, dziwniejszego niż poduszki. W którymś momencie natrafiłam ręką na przycisk. Uruchomiłam go, a drzwi po mojej lewej otworzyły się z hukiem. Moim oczom ukazał się krótki korytarz, na którego końcu znajdowały się kolejne wrota, opatrzone panelem do wpisywania hasła. Wyciągnęłam telefon i zeskanowałam panel. Program szybko ocenił poziom tłuszczu na poszczególnych przyciskach, dzięki czemu byłam w stanie wpisać hasło.
- Słodkie szczeniaczki? WTF?
Drzwi otworzyły się ze zgrzytem, a za nimi pojawił się wielki złoty cylinder. Przycisnęłam przycisk na słuchawce i szybko opisałam, co znalazłam. Po złożeniu raportu podeszłam bliżej dziwnej konstrukcji, by dokładniej jej się przyjrzeć i porobić jej zdjęcia.


RE: Opuszczona fabryka - Ralveyn - 22-07-2015

3.
Przeeeepraszam, jeżeli wyszło to koślawo... cóż. ^^""""" Daję zdjęcia pięter (gdyby ktoś nie znał Kod Lyoko), łatwiej tak, niż opisać. Piętro 3 jest na filmiku.
Piętro pierwsze.
Piętro drugie.



Dwa piętra ponad pomieszczeniem ze złotym cylindrem na fotelu niespokojnie poruszył się chłopak. Przesunął wzrok na holo-rzutnik obrazu prezentujący zawieszoną w przestrzeni kulę. Westchnął znudzony po czym wstukał w klawiaturę kilka koordynatorów.
Nagle jego uwagę przykuło okno na lewym monitorze, prezentujące obraz z kamery czwartej w pomieszczeniu z Superkomputerem.
- Uuuu! Goście? Ale tak bez zaproszenia? - Przysunął się bliżej ekranu przyglądając się uważnie kobiecie w kombinezonie. - No cóż.. tacy goście to aż miło!
Ralv zwinnym ruchem przesunął palcami po klawiaturze a na ekranie wyskoczył nowy program. Całą uwagę skupił teraz na przechwytywaniu obrazu twarzy z kamery, który od razu przepuścił przez program do rozpoznawania rysów.
- Zaprzyjaźnimy się?
Oparł się wygodnie o oparcie. Ręka chłopaka powędrowała do paczki kwaśnych żelków gdy program obliczał i porównywał dane z bazą rejestrów mieszkańców.
Czerwony wykrzyknik zajął połowę ekranu wywalając błąd; analiza trwa zwykle dosłownie dwie, góra trzy sekundy, tutaj jednak program napotkał problem.
- Panno Bezimienna... kim jesteś? - Wyszeptał zaciekawiony obejmując wzrokiem perfekcyjnie ułożone włosy gościa. - Szkoda, że akurat dzisiaj mnie odwiedziłaś... nie mam czasu. - Chłopak zdawał się totalnie ignorować fakt, że mówi tylko i wyłącznie do siebie.
Ręce ponownie zawędrowały do klawiatury przesuwając się po niej zwinnie. Na bladej twarzy zarysował się szczery uśmiech. Coś szybko zapiszczało przyjaźnie.
Obraz z czwartej kamery zaczął się zmieniać - pomieszczenie zaczęła powoli pochłaniać ciemność. Dostrzec można było jedynie blask złotego cylindra chowającego się w podłodze. Zatrzaśnięciu srebrnej pokrywie w podłodze towarzyszył zgrzyt zamykanych drzwi. Panel przy drzwiach zaczął wyświetlać losowe liczby zerując hasło. Wąskie źrenice dwa piętra wyżej obserwowały na monitorze reakcje kobiety. Ralv wystukał szybko współrzędne na klawiaturze, po czym na górnym ekranie wyskoczył licznik odliczający 2 minuty.
Chłopak podbiegł do klapy w podłodze i zszedł piętro niżej do kolejnego, złotego pomieszczenia. Zwinnym ruchem wślizgnął się do złotej kolumy.
Licznik na górze wyświetlił zera.
Kolumna zamknęła się z zgrzytem.
Holo-rzutnik zamigotał po czym natychmiast zgasł, komputer obok zamknął wszystkie programy których używał chłopak zabezpieczając te ważniejsze, technicznie rzecz biorąc była to rutynowa procedura, Superkomputer świetnie radził sobie z szyfrowaniem danych uniemożliwiając niepowołanym ludziom dostęp do nich. Tym razem jednak na ekranie pozostał napisany protokół programu, zaraz obok niego wyświetlał się komunikat: "Witaj! Mam nadzieję, że zrobiłaś dużo ładnych zdjęć! Niestety nie miałem czasu, ani możliwości się z Tobą przywitać - praca goni. Liczę, że nie miałaś zbyt dużych problemów z wyjściem. Wciśnij enter, po czym zejdź piętro niżej i wybierz jedną ze złotych kolumn, one nie gryzą! Wejdź do wybranej. Po wciśnięciu klawisza masz na to tylko dwie minuty. Jesteś na tyle odważna, żeby spróbować? Sektor piąty Ci się spodoba, czekam tam gdzieś na Ciebie!"


RE: Opuszczona fabryka - Bella - 22-07-2015

(???) - 5
Byłam w trakcie robienia zdjęć cylindra, gdy nagle zaczął on wydawać syczące dźwięki i chować się w podłodze.
- Co do...
W tym samym momencie pomieszczenie ogarnęła ciemność. Poza syczeniem usłyszałam jednak zgrzyt zamykających się drzwi, rzuciłam się więc w ich stronę. W ostatniej chwili udało mi się przecisnąć między skrzydłami, które tuż za moją stopą zatrzasnęły się z hukiem. Starając się uspokoić walące serce, wycignęłam pistolet i zaczęłam przesuwać się po korytarzu plecami do ściany. Już po chwili trafiłam na windę, którą przywołałam specjalnym przyciskiem, po czym schowałam się za rogiem. Gdy usłyszałam kilknięcie otwieranych drzwi, wypuściłam w ich kierunku zasłonę dymną. Gdy pył opadł, wyskoczyłam w stronę otworu z pistoletem gotowym do strzału, jednak nikogo tam nie było. Postanowiłam więc zaryzykować i wjechałam windą na najwyższe piętro. Tutaj również nie było nikogo... Na środku pomieszczenia wisiał ogromny komputer, posiadał kilka ekranów i wielką klawiaturę. Podeszłam do niego, gotowa by go zhackować, a wtedy zobaczyłam wyświetlony na nim komunikat.
"Witaj! Mam nadzieję, że zrobiłaś dużo ładnych zdjęć! Niestety nie miałem czasu, ani możliwości się z Tobą przywitać - praca goni. Liczę, że nie miałaś zbyt dużych problemów z wyjściem. Wciśnij enter, po czym zejdź piętro niżej i wybierz jedną ze złotych kolumn, one nie gryzą! Wejdź do wybranej. Po wciśnięciu klawisza masz na to tylko dwie minuty. Jesteś na tyle odważna, żeby spróbować? Sektor piąty Ci się spodoba, czekam tam gdzieś na Ciebie!"
Zostałam zauważona. Mam dwie opcje: uciec, licząc na to, że to nie pułapka lub...
Nie. Nie mogę tego zrobić. To miała być standardowa operacja zwiadowcza. Protokół wymaga ode mnie, bym wróciła teraz do domu, zdała raport i wróciła tutaj z większą ekipą.
Chrzanić protokół.
Schowałam pistolet do kabury, wcisnęłam enter i pobiegłam do windy. Gdy jej drzwi otworzyły się, moim oczom ukazało się pomieszczenie z trzema wysokimi metalowymi rurami, które wyglądały trochę jak portal. Bifrost? Nie, Heimdall nie potrzebuje lśniących zabawek, by zabrać Cię do Asgardu. Więc... Co to było? Nie miałam jednak czasu na zastanawianie się. Wskoczyłam do jednej z rur, po drodze wciskając jednak przycisk na słuchawce w uchu.
- Zostałam zauważona. Wkraczam do akcji na nieznanym terenie, wygląda na to, że jest tu portal do innego świata. Wchodzę tam.
Rura zatrzasnęła się, po czym poczułam ostry podmuch wiatru spod stóp, a podest zaczął się kręcić. Zanim pochłonęło mnie światło, usłyszałam jedynie wrzask dochodzący z mojej słuchawki:
- Agentko 19, NIE WKRACZAJ, POWTARZAM, NIE WKRA-


RE: Opuszczona fabryka - Ralveyn - 22-07-2015

4.
Klimatyczna muzyczka?

Postać siedząca na krawędzi sektora piątego powoli podniosła nogi pod samą brodę. Może było to naiwne i bezsensowne, ale uwielbiał tu przesiadywać - na moście wychodzącym z kuli, której wnętrze było wciąż zmieniającym się labiryntem, zawieszonym tuż nad cyfrowym morzem. Po prostu przesiadywać. I patrzeć. W dół na półprzeźroczyste zawieszone w przestrzeni pliki, imitujące cyfrowe ekrany komputerów. Wisiały tak tuż nad połyskującymi falami Cyfrowego Morza.
- Jeden omyłkowy ruch.. jeden upadek i znikniesz. Na zawsze.
Młodzieniec oderwał wzrok i przeniósł go na interfejs zawieszony tuż przed nim. Było to bezpośrednie połączenie, ze wszystkimi programami, które podtrzymywały wirtualny świat. Uśmiechnął się przyjaźnie widząc nowy wpis w Superkomputrze. Skanery przeskanowały strukturę DNA nowego gościa, właściwie teraz, miał dostęp do wszystkiego, czego chciał. Chyba. Przez myśl przeszło mu zwątpienie - prawdopodobnie nie był to zwyczajny myszkujący ciekawski, toteż jego struktury DNA mogły zostać zupełnie usunięte ze wszystkich baz. Mimo wszystko nie chciał nawet sprawdzać. Prawda była taka, że był samotny i zmęczony rozmowami do kolejnych paczek żelek. Chciał przestać być wściekły na siebie, że nie umie się z nikim w tym mieście zaprzyjaźnić, albo chociaż.. poznać.
Jeszcze przez chwilę obserwował poruszający się punkt reprezentujący Bezimienną, po czym wstał. Szare włosy niezdarcie wystawy spod spiczastej popielatej czapy, odkrywając elfie uszy. Miał na sobie biały kombinezon, zakończony parą szmacianych, szarych butów. Na klatce piersiowej rysowała się czarna, piona linia biegnąca do pasa, w którym przewiązane były pasy materiału dotykające podłoże. Na ramionach lekko opadała zaś szara, krótka peleryna zakrywająca tylko ręce, wycięta była tak, że odsłaniała tors, właściwie można myśleć, że tylko zakrywała szyję. Coś jak wielki szal.
- Pora przywitać gościa. - Rzucił do siebie i ruszył w stronę labiryntu kierując się do areny, gdzie wszyscy trafiali po wirtualizacji.


RE: Opuszczona fabryka - Bella - 22-07-2015

(???) - 6
Najpierw nie czułam nic. Miałam wrażenie, że moja świadomość dryfuje gdzieś bez ciała. Następnie poczułam, jak po kolei wraca mi czucie we wszystkich organach i kończynach. Otworzyłam oczy...
...i gruchnęłam na ziemię. Wylądowałam, i to dosłownie, w oszałamiającym pomieszczeniu. Bladoniebieskie ściany i podłoga, wszystko zrobione z dziwnych, prostokątnych elementów. Wszystko wyglądało jakby było grafiką z gry komputerowej. Położyłam ręce przed siebie, by wstać i wtedy zobaczyłam, że ja również wyglądam, jak postać na ekranie komputera.
- Gdzie ja do cholery jestem... - powiedziałam głośno. Tego nie było w szkoleniu. Przypomniały mi się słowa mojej trenerki, że czasy się zmieniły, że możemy mieć do czynienia z kosmitami, magią i potworami, ale to... To zaskoczyłoby chyba nawet ją. Podniosłam się z podłogi i spojrzałam na siebie. W co ja byłam ubrana? I co się tu w ogóle działo?
Zrobiłam krok, by wypróbować moje nowe ciało. Działało dokładnie tak, jak mogłabym się tego spodziewać, chociaż tyle dobrego. Oznacza to, że podstawową broń - swoją sprawność - nadal posiadam. Właśnie. Broń! Zaczęłam klepać się po całym ciele, licząc, że trafię na pistolet, zasłonę dymną lub coś innego. Cokolwiek.
Niestety, byłam zdana tylko na siebie. Na horyzoncie zamajaczyła mi jakaś postać... Odruchowo przyjęłam pozycję bojową i uniosłam gardę.



RE: Opuszczona fabryka - Ralveyn - 22-07-2015

5.
Chłopak wychodząc z labiryntu, napotkał w oddali postać. Chociaż serce tutaj było jedyne zbiorem zer i jedynek, łomotało mu w klatce piersiowej niespokojnie. Przygryzł wargę po czym natychmiast odskoczył za niebieski słup.
- Okej. Okej, nie panikuj - wyrzucił z siebie na bezdechu. - Krzywdy ci tutaj przecież nikt nie zrobi, a jak stracisz punkty, to się zdewirtualizujesz. A potem już tylko wystarczy skok w przeszłość. Tak. Będzie okej. Kurde! Przecież nikt mnie nie skrzywdzi, będzie dobrze. Tak. - Wziął kolejny głęboki wdech i ruszył przed siebie czujnie obserwując gościa. - To całkiem normalnie chować się za słupami i tak witać kogoś nowego, gratulacje dla siebie Ralv! - Mamrotał do siebie pod nosem.
Przeszedł przez przejście łączące labirynt z areną nawiązując przy tym kontakt wzrokowy, czuł jak cała uwaga skupia się na nim, a każdy jego chociaż najmniejszy ruch jest obserwowany.
- Umn... cześć? Nic... ja nic Ci nie zrobię. Pogadamy? - Zaproponował niepewnie po czym uniósł lekko prawą rękę. Niespokojną ciszę panującą w arenie przerwał czysty, symfoniczny głos; jakby nucenie pierwszej litery alfabetu.
Zaraz pod dłonią przewiązaną końcówką szarej szaty, zaczęły kreślić się białe linie, tworząc szkic w wymiarze, pary krzeseł. Natychmiast przez linie przebiegł pigment tworząc proste, białe siedzenia.
- Usiądziesz?


RE: Opuszczona fabryka - Bella - 22-07-2015

(???) - 7
Serce biło mi w komputerowej piersi jak oszalałe. To musiała być zasadzka, widział mnie przecież, wie, że włamałam się do fabryki. Ale nie musi miec od razu złych zamiarów... To pewnie tylko dzieciak. Nie boję się dzieciaka... Jestem w jego grze, będę grać na jego zasadach.
- Tak... Dziękuję. Kim jesteś? I gdzie my w ogóle jesteśmy?


RE: Opuszczona fabryka - Ralveyn - 22-07-2015

6.
- Zatem.. cóż. To wszystko.. - Chłopak uniósł rękę obejmując jej ruchem całą arenę w której się obecnie znajdowali. - Jest Lyoko, nie Loko, a Lyoko. Moja młodsza siostra uwielbiała przekręcać nazwę, więc już poprawiam. Technicznie rzecz biorąc, prawdziwa nazwa miejsca, w którym jesteśmy to Projekt Kartagina, ale to zbyt oficjalna nazwa, prawda? Tak, totalnie jestem wygadany. Moim jedynym rozmówcą są ściany i programy, które mnie nie słuchają, ale na te raczej krzyczę, więc średnio się lubimy. Zgaduję że i tak będziesz musiała zdać raport, więc pomogę, a jeżeli uznam to za słuszne, po prostu cofnę te wydarzenia i znowu będziesz wiedzieć tyle, co przed transferem. - Głos lekko mu się zadrżał, ale kontynuował dalej. - Przede wszystkim, oby podstawy liczenia nie były wyzwaniem, sektor piąty jasno mówi, że istnieją również inne. Ten obecny potocznie nazywamy samą Kartaginą, a przez długie lata to miejsce było moim domem. Nadal trochę jest. Istnieją jeszcze góry, las, pustynia oraz lodowiec, niemniej średnio polecam spacery po tym ostatnim - potrzebuję ostatnio trochę więcej energii, więc czerpię ją z wyniszczania sektora. Topniejące lodowce i te sprawy - odpowiedział na ewentualne pytanie. - Może tak zacznę od początku? Sam projekt zrodził się jeszcze w latach 90, miał na celu szpiegować informacje wrogów. Badania prowadził głównie mój tata - Waldo Schaeffer. Z pewnością nie istnieje w Waszych rejestrach danych, bo zgaduję, że jednak dla kogoś pracujesz.. także, pod tym nazwiskiem niczego nie szukaj. Jeżeli już, figuruje jako Franz Hopper. Jak widzisz, temu miejscu raczej daleko, do projektu szpiegującego. Co się zatem stało? Ojca przerosły ambicje, oraz ludzie dla których pracował. Pewne sytuacje i wydarzenia, zmusiły go do ucieczki, wraz z moją siostrą... Aelitą. Niemniej Kartagina była również kiedyś mieszkaniem sztucznej inteligencji, która z zamysłu miała szpiegować dane, tata nazwał to.. raczej dziwnie - XANA. Nie chcę Cię zanudzić, więc przyśpieszę - podsumował swój wywód, przenosząc wzrok w nieistniejący punkt. - Jak już pewnie się domyślasz, XANA postanowił przejąć kontrolę. Jak każdy program, wiedział lepiej od stwórcy. Ojciec oczywiście chciał to skończyć, ale jak mówię.. ambicje. Po drodze odkrył niewyobrażalne zalety Superkomputera, który fotografowałaś. Więc postanowił się tutaj schować wraz z córką i mną, nie mam pojęcia, co sobie myślał. Że XANA od tak pozwoli nam tutaj mieszkać? Ale tak też się stało, wysłał nas, a żeby odciąć się od agencji dla której pracuje, oraz pokonać XANĘ, zdecydował się wyłączyć maszynę. I tak czuwałem tutaj... czuwaliśmy, wyłączeni, jak zabawki. Po dokładnie pięciu latach, pewien młodzieniec wraz z grupką przyjaciół znalazł mój dom, oraz moją siostrę. Jednak nie mnie. Pomógł jej wrócić do domu, oraz tak, po wielu walkach pokonali XANĘ. Co zatem ze mną? Życie nie zawsze jest takie, jakie chcemy, a szczególnie to wirtualne. Tata zeskanował i wysłał mnie do Lyoko miesiąc przed Aelitą. Dlaczego? Była to niestety jedyna szansa, na podtrzymanie mojego życia, można powiedzieć, że moja choroba była w trakcie niszczenia moich ostatnich zalążków życia. Zamieszkałem więc tutaj, a gdy nadszedł czas na Aelitę i tatę, ten podczas skanu, nadpisał jej pamięć usuwając związane ze mną wspomnienia. Bo widzisz, stwierdziliśmy, że w ten sposób przyniesiemy jej mniej cierpienia, a ja, gdy wyzdrowieję, będę mógł walczyć z XANĄ. Niestety wszystko potoczyło się inaczej. Potem, jak mówiłem, przez 5 lat, byliśmy zatrzymani. Mimo, że Aelicie udało się uciec, XANA zatrzymał mnie w tym sektorze, ukrywając głębiej, niż ojca, który ledwo istniał po starciu z tym programem. Nikt nie mógł mnie znaleźć, gdy siostra z przyjaciółmi pokonali dzieło ojca, udało mi się uciec. Jednak wciąż byłem za słaby, żeby prosić o jakąkolwiek pomoc. Gdy nieświadoma niczego Aelita wyłączyła Superkomputer, w ostatniej chwili udało mi się uciec do Internetu, tam właśnie nauczyłem się panować nad elektroniką, przywracając Lyoko, a w końcu wracając na Ziemię, w zdrowej wersji mnie.. Co tutaj jeszcze robię? Szukam ojca. Wierzę, że nadal żyje, chociaż moja siostra, jest innego zdania, no ale.. nic nie wie. Ten wirtualny świat jest nieograniczonym miejscem. Więc co teraz zrobisz?


RE: Opuszczona fabryka - Bella - 23-07-2015

(???) - 8
Ostatnie pytanie szarowłosego młodzieńca zawisło w powietrzu. Co teraz zrobię?
- Chciałabym to wiedzieć - odpowiedziałam zupełnie szczerze, co rzadko mi się zdarza. - Przyłapałeś mnie buszowaniu po Twojej fabryce, nieczęsto zdarza mi się taka.. ekhm, wpadka przy pracy. Powinnam teraz cię obezwładnić, wrócić do dowództwa i zdać raport z tego co widziałam. Znając Shield, jutro z tego miejsca zostałaby kupa gruzu. Wolimy pozbywać się takich... - chrząknęłam - niedogodności... Zanim rozwiną się w zagrożenie. Tym bardziej, że sam przyznałeś, że tym miejscem rządziła kiedyś sztuczna inteligencja. Mamy doświadczenie z tego typu sprawami... - powiedziałam, myśląc o Ultronie, jednak w tym miejscu ugryzłam się język. Co się ze mną dzieje? Dlaczego tyle gadam? Nic nie wiem o tym chłopaku, nie wiem gdzie jestem... To może być iluzja, może ktoś właśnie buszuje w moim umyśle i wymyślił to wszystko, bym zdradziła Shield... A może to test?
Ogarnij się, pomyślałam. Nie okazuj słabości, nie mów prawdy. Przywdziej maskę. Jak zawsze.
Problem w tym, że nie miałam maski na taką okazję.

Chłopak patrzył na mnie przenikliwie, zapewne oczekując dalszego ciągu wypowiedzi. Nie poganiał mnie. Przyjrzałam mu się dokładniej. Usiłowałam rozgryźć jego emocje, jednak nie było to takie proste, gdy oboje byliśmy postaciami komputerowymi. Nie mogłam dojrzeć napięcia mięśni, zaciśniętej szczęki, czy pulsującej żyły. Moje techniki mnie zawiodły. Musiałam grać w jego grę. Musiałam na gorąco stworzyć kolejną wersję siebie, tym razem nieznaną nawet mi samej. Wzięłam głęboki wdech, jak zawsze, gdy "przełączałam się" na kolejną mnie.
- Ech, nieważne. Zapomnij. Liczę na to, że Ty powiesz mi, co mogę teraz zrobić. W końcu to Ty jesteś tu u siebie.
Uśmiechnęłam się. Tak, uprzejmość to klucz do większości ludzi. Trzeba się im również dać poznać, wtedy oni odwdzięczą się tym samym.
- Nazywam się V. A Ty?


RE: Opuszczona fabryka - Ralveyn - 23-07-2015

7.
Umysłem chłopaka zawładnęła chęć powrotu do fabryki, nie dlatego, że stres zdawał się paraliżować jego ciało, była to raczej kwestia ciekawości. Chciał jak najszybciej przejrzeć statystyki zdrowotne nowego gracza, ogarnęła go chęć wiedzy, czy gość również się stresuje.. czy może zaczyna kłamać? To takie banalne odczytać to z wykresów, gorzej z ludzkich emocji.
- Mówisz, że powinnaś wrócić do dowództwa, ale jak konkretnie chciałabyś to zrobić? Widzisz gdzieś tutaj kolejny skaner który może Cię zaprowadzić do domu? Bo za tamtą kładką – ruchem głowy wskazał korytarz prowadzący do kolejnej sali. – Jest labirynt, nie dom, nie Twój. Ale dobrze, nawiązując do Twoich słów – wziął głęboki wdech myśląc nad tym, co zaraz powie. – Łatwo byłoby zesłać pociski, które zniszczyłyby to miejsce wraz z XANĄ, racja. Obawiam się jednak, że XANA gdy jeszcze istniał, nie pozwoliłby, żebyście w ogóle wiedzieli o tym miejscu, a wraz z jego usunięciem, przejąłem tę część.. można to nazwać przewrażliwienia i uwierz mi, mogę sprawić, że to miejsce ponownie zniknie, a Ty i ludzie dla których pracujesz zapomną o nim na kilka lat. A potem powtórzymy scenariusz.
Chłopak przekręcił się niespokojnie na siedzeniu siadając po turecku i biorąc spokojny kolejny wdech.
- Niemniej.. bardzo miło mi Cię poznać V – wyszczerzył zęby do gościa, po czym jego ręka ruszyła, żeby się przywitać, cofnął ją jednak szybko. – Nazywaj mnie po prostu Ralv. Co zatem możesz teraz zrobić? Cóż, zabawne zrządzenie losu, całkiem dla mnie komfortowe, że okazałaś się kimś więcej niż zwykłym ciekawskim, powiem Ci zatem, co proponuję, ale wpierw co możesz zyskać. Marzył Ci się kiedyś dostęp do wszystkich możliwych baz danych? Uwierz mi, że Twoja firma o wielu nie wie, większość ważnych informacji została pogrzebana głęboko w Internecie, a dostęp do nich jest możliwy z takich miejsc, jak Lyoko. Twoja praca stałaby się też dużo łatwiejsza, każdy sektor posiada 10 wież, każda z osobna jest w stanie dostarczyć energię małej elektrowni dla własnych celów. Mogę Ci pomóc, ale pod jednym warunkiem. – Źrenice Ralva zwężyły się jeszcze bardziej, tworząc praktycznie dwie pionowe kreski. Serce przyśpieszyło – nie był przyzwyczajony do stawiania warunków.
Chłopak powoli rozprostował nogi po czym wstał z krzesła. Odwrócił się w stronę wejścia do labiryntu jednak nie ruszył w jego stronę, po prostu stał.
- Niestety widzisz, ciągłe resetowanie Superkomputera oraz lata zawieszenia, uszkodziły jeden z ważniejszych programów, który miał na celu zabezpieczać porty dostępu Lyoko. Napisałem jego nową wersję, ale trzeba ją odpalić w czystym miejscu, czyli takim które nie ma połączenia z Superkomputerem, a zwykły komputer nie da rady. Potrzebuję sporej serwerowni. Z pewnością masz do jakiejś dostęp. Wystarczy tylko załadować instalkę z płyty, nic wielkiego, możesz przejrzeć mój program. Chcę zupełnie ukryć Lyoko, teraz niestety czasami zdarza się, że wirtualny świat loguje się w otwartym porcie, co sprowadza tylko wirusy i.. agencje, takie jak Twoje. Co Ty na to? – Obrócił się na pięcie do V. – Musisz też zdać mniej.. szczegółowy raport. Nie podejmuj decyzji już teraz, ani jutro. Możesz się rozejrzeć i nabrać zaufania, jeżeli chcesz.



RE: Opuszczona fabryka - Bella - 23-07-2015

(???) - 9
W mojej głowie zachodziła błyskawiczna kalkulacja potencjalnych korzyści i zagrożeń. To zdradzenie Shield. Dla chłopaka, którego ledwo poznałam, który posiada - jak sam twierdzi - dostęp do wszystkich danych świata. Wszystkich danych świata. Wszystkich...
W tym momencie wiedziałam już, co powinnam zrobić. Ralv ma coś, czego Shield nie może... nie, nie chce mi dać. Jeśli nie będę musiała bezpośrednio skonfrontować się z Natashą, powinno mi się udać.
- Jak bardzo dużej serwerowni potrzebujesz? - spytałam, uśmiechając się - Jestem w stanie załatwić każdą, ale najpierw... Oprowadź mnie. Chcę do końca wiedzieć, w co się pakuję.


RE: Opuszczona fabryka - Ralveyn - 23-07-2015

8.
Ralv uśmiechnął się szczerze.
- Miło mi to słyszeć, dobra decyzja! Nie potrzebuję szczególnie dużej serwerowni, zwykła baza która przechwytuje zapisy z misji agentów będzie odpowiednia, lub jakiekolwiek archiwa. Tak naprawdę moc obliczeniowa z dwóch kolumn spiętych serwerów będzie wystarczająca. Program będzie inicjować się góra pięć sekund, ominie wszystkie zabezpieczenia, także spokojnie. Zdaję sobie sprawę, że pięć sekund dla agentów to ogromna ilość czasu, narażonego czasu, ale nie jestem w stanie przyśpieszyć procesu. – Tłumaczył z bezsilnością.
Chłopak ruszył wolnym krokiem w stronę korytarza którym przyszedł.
- Zapraszam za mną. Kiedyś… - zaczął Ralv wracając do wspomnień, gdy dostali się do olbrzymiej sali stworzonej z błękitnych słupów i kostek. – Kartagina była ruchomym labiryntem, oznacza to tyle, że każda kolejna wizyta, oznaczała nowe terytorium. Trzeba przyznać, niebezpieczne terytorium. Jednak na moje potrzeby wyłączyłem tę procedurę. – Uśmiechnął się pod nosem dumny z siebie. – Więc tak.. piętro niżej mamy rdzeń Lyoko, jednak to pomieszczenie zamknąłem, nie można do niego wejść. Wyżej zaś – Ralv podniósł wzrok na zamglony sufit – znajduje się hangar z łodzią. Służy do podróżowania po Internecie, zgaduję, że będziesz musiała użyć właśnie tego środka transportu szukając naprawdę przedawnionych danych. Obecnie labirynt prezentuje najprostszą formę, tylko niezbędne korytarze są otwarte, ten na przykład - wskazał ręką na najbliżej przejście na wprost – prowadzi do mojego interfejsu. Oraz wyjścia z Kartaginy. Cóż, może wezwiemy transporter i udamy się do pozostałych sektorów? Jakieś propozycje? Naturalnie możemy zostać też tutaj, gdzie jesteśmy.



RE: Opuszczona fabryka - Bella - 23-07-2015

(???) - 10
Rozglądałam się po okolicy, zafascynowana otoczeniem. Byłam w środku gry komputerowej. Clint oszalałby z radości, muszę koniecznie mu o tym opowiedzieć. Tak właśnie przedstawię Lyoko, jako nowy rodzaj kontrolowania rozgrywki, testowany tu w sekrecie. W to uwierzą i powinni sobie odpuścić, a przynajmniej mam taką nadzieję.
- Chętnie zobaczę góry. Las w sumie też. I pustynię. Pokaż mi wszystko, może poza tymi topniejącymi lodowcami - zaśmiałam się. Musiałam przyznać, że byłam podekscytowana. Nie mogłam narzekać na nudę, ale to... To było coś innego. Całe moje życie było jak gra, sterowałam w nim postaciami, które tylko wyglądały jak ja, lecz nie były mną. Nie mogłam sobie pozwolić na ryzyko lub błędy. Lecz tutaj... Tutaj mogę zrzucić wszystkie maski, mogę być sobą bez przeszkód. Mogę zaryzykować, nawet gdy podejmę złą decyzję, nic się nie stanie. Gdy ukryjemy Lyoko zyskamy pewność, że nikt o niczym się nie dowie.
Tylko kim ja tak naprawdę jestem? Przez całe życie udaję, czy pod tym wszystkim jestem jeszcze ja sama? To chyba dobra chwila i miejsce, by się przekonać.
Przyjrzałam się badawczo Ralvowi. Ten chłopak tu rządzi, mógł zrobić ze mną cokolwiek, a jednak opowiedział mi swoją historię i poprosił mnie o pomoc. Sam przyznał, że jest samotny. Może z nas być ciekawa drużyna.


RE: Opuszczona fabryka - Ralveyn - 23-07-2015

9.
- Muszę przyznać - zaczął wyraźnie zadowolony z decyzji V - że góry to zdecydowanie najbardziej zjawiskowy sektor. Ruszajmy zatem.
W momencie wypowiedzenia ostatniego słowa w pomieszczeniu ponownie rozległ się symfoniczny głos. Z mglistego sufitu powolnie zaczęła wynurzać się biała kula. Wolnym pionowym ruchem opadała w kierunku gości by tuż nad ich głowami otworzyć się i pochłonąć ich wirtualne ciała.
Podróż w transporterze była... cóż, nieodczuwalna, przez moment po prostu byłeś zawieszony w cyfrowej próżni którą wypełniała kula. Chwilę później uderzyli stopami twardo o kamienną ścieżkę zawieszoną w cyfrowych górach. Po bokach w oddali rysowały się szczyty gór przykryte gęstą mgłą.
- To przed nami, to właśnie wieża. - Wyjaśnił wskazując konstrukcję na końcu kamiennej ścieżki. - Trafiliśmy raczej na konciec sektora, gdybyśmy zawrócili tą drogą, moglibyśmy trafić na rozdroża, a jeżeli zdecydujemy się... skoczyć, wlecimy prosto na kamienną arenę. Chyba. - Wyjaśnił kalkulując w myślach ryzyko.
Chłopak odwrócił się do zafascynowej V, która zdawała się pochłaniać cały obraz, musiał przyznać, że z minuty na minutę, coraz bardziej ją lubił, mimo, że nadal prawie jej nie znał...
- Chętnie przyjęłaś moją propozycję, masz już konkretny cel, który będziesz chciała znaleźć?